wtorek, 18 grudnia 2007

Ludovico Einaudi - La Scala: Concert 03 03 03

Twórczość Ludovico Einaudiego sytuowana jest często w szufladkach z etykietami ambient i minimal. Ambientem można to nazwać z pewnością. Do etykietki minimal music chętnie przyznaje się sam kompozytor. Ja tą twórczość pozwalam sobie opatrzeć ostrzegającą nalepką "kicz!" i odłożyć gdzieś poza pole widzenia (czy raczej słyszenia).

Na dwupłytowym nagraniu zarejestrowanym trzeciego marca 2003 kompozytor występuje także w roli pianisty. A raczej plumkacza. Bo wszystkie jego kompozycje to nic więcej ponad takie leniwie-sentymentalne plumkanie, jakie znamy z holywoodzkich filmów*: prosty temacik w moll, trochę repetycji, efektowne powolne crescenda, efekciarskie tonalne duszeszczipatielnyje harmonie, no i oczywiście pogłos, który miłośnicy takiego grania nazywają zapewne "powietrzem", "oddechem", "przestrzenią" albo jakoś podobnie. Oczywiście, granica pomiędzy sztuką a kiczem w przypadku niektórych gatunków i estetyk bywa cienka. Rypdalowi, Darlingowi i reszcie spółki też zdarza podchodzić do niej niebezpiecznie blisko. Ale Einaudi jest daleko poza tą granicą. Nie ma tu już ani minimalistycznej ewolucji za pomocą mikrozmian, śladów konceptualizmu Reicha, prostych ale niebanalnych zestawień harmonicznych Glassa czy choćby pianistycznego wyrafinowania Keitha Jarretta. Banał goni banał. To mocne słowa, ale nawet etykietka minimal music, dla wielu przecież będąca najgorszą obelgą, tutaj wydaje się mocno na wyrost. Aż trudno uwierzyć, że kompozytor jest uczniem Luciano Berio.



* - Einaudi pisze zresztą także do filmów, jego nazwisko pojawia się m.in. na liście płac sympatycznego skądinąd This is England Shane Meadowsa. Tyle, że nawet tam pełni rolę nastrojowego plumkania w co bardziej sentymentalnych momentach filmu. To niestety wszystko, do czego się nadaje.

5 komentarze:

Drazliwy pisze...

zupelnie nie zgadzam sie z autorem tego tekstu. Byc moze czasem warto wyjsc zza etykiet, grupowania ludzi, muzyki a po prostu posluchac..
co oczywiscie polecam autorowi tekstu jak i czytajacym

pozdrawiam

miasto-masa-maszyna pisze...

Byc moze czasem warto wyjsc zza etykiet, grupowania ludzi, muzyki a po prostu posluchac.. co oczywiscie polecam autorowi tekstu jak i czytajacym

Autor tekstu po prostu posłuchał, nie podobało mu się i to napisał. Autorowi komentarza polecam wypicie piwka na rozluźnienie i zaakceptowanie faktu, że opinie bywają różnorodne a jak kogoś to drażni to w trosce o wątrobę może ich po prostu nie czytać.

radio.sopocki pisze...

jakby nie przeczytał, toby się nie mógł nie zgodzić

radio.sopocki pisze...

i z błędem napisał

Anonimowy pisze...

Dla mnie ten gość to absolutny geniusz. Tworzy coś kompletnie wyrwanego z rzeczywistości opowiadającego o realnym świecie. Kilkoma uderzeniami tworzy uniwersalne myśli, mowę i pismo. Nachlałem się, ale wiem, co mówię.