9lazy9 - Sweet Jones
Tak jak często mówi się o "brzmieniu ECM", tak wystarczy powiedzieć "styl Ninja Tunes" - i wszystko jasne. Sweet Jones to tak zwany "wyjątek potwierdzający regułę". Włosi z 9lazy9 współpracują z NT praktycznie od jej początków, ale w przeciwieństwie na przykład do naszego Skalpela, raczej rozszerzają stylistyczne spektrum oferty tej wytwórni, niż wpisują się w jej mainstream.
Gianluca Petrella (puzon), Mishael Levron (gitara), Manu Bandettini (flet), Adriano Tirelli (fagot) oraz odpowiedzialny za całą resztę James Bradell (znany także jako Funky Porcini*) nagrali tą płytę w górach Umbrii, w okolicach Orvieto. To bardzo ambientowa, letnia, bezpretensjonalna muzyka. Chwilami delikatnie zahaczająca o klimaty Aphexowych Ambient Works, czasami zbliżająca się do Laswellowego dubu. Cały czas zachowująca jazzujący klimat, ale zupełnie odmienna od kwaśno-jazzowych klimatów z północy - skreczy, mocnego bitu, soczystego kontrabasu, gęstej klubowej atmosfery. Cóż, Włochy to po prostu inny klimat niż Wielka Brytania. Inne światło, inne powietrze, inne temperatury, inne jedzenie. I muzyka też musi być - i jest - inna. Tu nawet organy Hammonda brzmią jakoś inaczej, lżej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popadam w tym momencie w stereotyp - ale cała ta płyta jest właśnie jak najbardziej graniem na tego typu stereotypach. Trochę easy-listening jazzu, nieagresywne brzmienie, lekkie rytmy (dużo inspiracji latynoskich, kłania się oczywiście Jobim), do tego jeszcze dopieszczone, przestrzenne aranżacje z ładnymi samplami i dostajemy muzykę lekką, łatwą ale... niebanalną. Pościelówę, ale taką której można też bez zażenowania posłuchać w sytuacji niełóżkowej. A to nieczęste.
* - funghi porcini to po włosku borowiki (prawdziwki).


0 komentarze:
Prześlij komentarz