wtorek, 11 marca 2008

Agressiva 69 - Hammered by the Gods

Odświeżam sobie od jakichś dwóch tygodni sztandarowe dokonanie rzeszowskiej jeszcze wówczas grupy Agressiva 69. Płytę nagrano w 1994 roku - czternaście lat temu. Kto jeszcze pamięta, jak wtedy wyglądał świat, polski rynek muzyczny? Dość wspomnieć, że w dwóch utworach na płycie Agressivy udziela się mało wówczas znana wokalistka... Justyna Steczkowska. Pionierskie czasy, chciałoby się rzec - czasy sklepów z kasetami, czasy przedinternetowe, czasy papierowych zinów i giełd płytowych. Inna epoka. Na pewno wówczas słuchanie takiej muzyki było pewnym wyznacznikiem środowiskowym. Nie mówiąc o graniu. Agressivie 69 należy się miano polskich pionierów nurtu elektronicznego z elementami industrialnymi i basta.

No dobrze. Then was then and now is now. Słucham tej płyty w roku 2008 i przelatuje przeze mnie. Słychać tu NIN, słychać Skinny Puppy, Ministry. To jednak trochę za mało. Dzisiaj nie trzeba kupować płyt na giełdzie. Zamiast "polskiego NIN" mogę wybrać prawdziwe. I wybieram. Zdaję sobie sprawę, że ludzie, którzy kupowali płyty A69 w pierwszej połowie lat 90-tych, będą mieli do tego krążka zupełnie inne podejście, że na wrażenia muzyczne nałożą się sentymenty i wspomnienia. Dla nich zresztą przygotowano jakiś czas temu reedycję (na zdjęciu okładka właśnie tej wersji) z - jak to w zwyczaju - bonusami w postaci dwóch miksów autorstwa CKOD i Nushee. Do mnie - bez tej całej "wartości dodanej" - ta muzyka po prostu nie przemawia. To może znaczyć, że się zestarzała. A naprawdę dobre płyty się nie starzeją.

0 komentarze: