<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961</id><updated>2012-01-29T06:41:40.925+01:00</updated><category term='ogłoszenia'/><category term='The Academy of Ancient Music'/><category term='Boredoms'/><category term='Aphex Twin'/><category term='Wolfgang Amadeus Mozart'/><category term='Pierre Boulez'/><category term='Yagya'/><category term='Terje Rypdal'/><category term='Paul Esswood'/><category term='Ni Hao'/><category term='György Kurtág'/><category term='Portishead'/><category term='Márta Kurtág'/><category term='Bartłomiej Brat Oleś'/><category term='The Stuttgart State Opera Orchestra and Chorus'/><category term='Aaron Rosand'/><category term='Laszlo Polgar'/><category term='Lao Che'/><category term='Einstürzende Neubauten'/><category term='burial'/><category term='Rhythm of Snow'/><category term='César Franck'/><category term='Ian Tracey'/><category term='Bela Bartók'/><category term='Alarm Will Sound'/><category term='Chicago Symphony Orchestra'/><category term='Dennis Russell Davies'/><category term='Miles Davis'/><category term='Jessye Norman'/><category term='Jaap Schröder'/><category term='Yan Pascal Tortelier'/><category term='Christopher Hogwood'/><category term='Charlie Parker'/><category term='Agressiva 69'/><category term='Bruckner Orchester Linz'/><category term='Georg Philipp Telemann'/><category term='Charles-Marie Widor'/><category term='Johann Sebastian Bach'/><category term='Alfred Cortot'/><category term='9lazy9'/><category term='Robert Schumann'/><category term='Philip Glass'/><category term='Alexandre Guilmant'/><category term='Jan Garbarek'/><category term='Anton Bruckner'/><category term='Eugène Ysaÿe'/><category term='Ludovico Einaudi'/><title type='text'>dobiasz.pl</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>24</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-5213692221219873059</id><published>2011-10-26T12:52:00.002+02:00</published><updated>2011-10-26T12:57:47.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogłoszenia'/><title type='text'></title><content type='html'>Usunąłem teksty starsze niż dziesięć lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozważam usunięcie wszystkich starszych niż pięć lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięć lat to i tak mnóstwo czasu. To ogrom przesłuchanej muzyki i przeczytanych tekstów. Nie identyfikuję się już z tymi tekstami. Jestem już innym człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięć lat w życiu jakiegokolwiek serwisu sieciowego to niemal wieczność. Kto miał moje recki przeczytać, ten już przeczytał. A kto nie - niech poczyta coś innego. Świeższego. Aktualniejszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli w ciągu najbliższych kilku lat będę miał jeszcze wenę na pisanie o muzyce, to pojawią się tu jakieś nowe teksty. Jeśli nie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od sześciu lat ten serwis i tak powoli zbliża się do wyjścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia w innych miejscach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-5213692221219873059?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/5213692221219873059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=5213692221219873059' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/5213692221219873059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/5213692221219873059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2011/10/usunaem-teksty-starsze-niz-dziesiec-lat.html' title=''/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3153079291661888263</id><published>2009-10-02T13:28:00.007+02:00</published><updated>2009-10-02T14:28:48.553+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='César Franck'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ian Tracey'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Charles-Marie Widor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alexandre Guilmant'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yan Pascal Tortelier'/><title type='text'>Guilmant: Symphony No. 2, Widor: Symphony No. 3, Franck: Choral No. 2 (Tracey, Tortelier)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SsXkca1-BJI/AAAAAAAADOU/r7IDwgrKbjM/s1600-h/CHAN9785.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SsXkca1-BJI/AAAAAAAADOU/r7IDwgrKbjM/s400/CHAN9785.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387963706111820946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Organy plus orkiestra symfoniczna plus późny francuski romantyzm... Po drugiej stronie równania musi stać patos i to w ilości uderzeniowej. I stoi. Ale to nie szkodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego typu muzyka to oczywiście trochę kuriozum. I dojrzały romantyczny symfonizm i  muzyka organowa mają skłonności do rozbuchania, szastania na prawo i lewo a to rozlewnością frazy, a to gwałtownością jakiejś fanfary, to znów monumentalną ścianą dźwięku. W obu symfoniach zaprezentowanych na tej płycie wszystkie te elementy doprowadzone są w zasadzie do ściany, ale bez przekraczania czy rozsadzania od środka romantycznej konwencji. Bez szaleństw formalnych Mahlera, bez jego pęknięcia, zwątpienia, zgrzytu. To raczej taki Czajkowski na sterydach. Ale za to jaki efekciarski!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta jest świetnie nagrana i zagrana. Kunszt Traceya trudno mi ocenić, jako że specjalista od muzyki organowej ze mnie w zasadzie żaden. Z drugiej jednak strony mówimy mimo wszystko o symfoniach, więc ostateczna odpowiedzialność spada na dyrygenta. A Tortelier doskonale panuje tu nie tylko nad orkiestrą, ale i nad okiełznaniem specyficznych warunków akustycznych. Oczywiście sytuację ułatwia fakt, że mamy do czynienia z muzyką z definicji napisaną dla takich warunków odsłuchowych. Obaj kompozytorzy to w swoim czasie czołówka francuskiej "sceny organowej" (jak byśmy to dzisiaj nazwali) - doskonali fachowcy czujący się w tym idiomie jak ryby w wodzie. To słychać w instrumentacji czy nawet w rozmachu frazy. Te kompozycje są  stworzone do tego typu olbrzymiej  kubatury - operują olbrzymimi masami dźwięku, ale równocześnie jest w nich miejsce na oddech, pogłos, wybrzmienie. Z jednej strony budzi to oczywiste skojarzenia z Brucknerem (też podkreślana jest "organowość" jego symfonii), z drugiej jednak jest to muzyka dużo banalniejsza. Ale nawet jeśli muzycznie bywają te symfonie nieco miałkie, to rekompensuje to czysto sensualna przyjemność wsłuchiwania się w tak muzykę tak soczystą i bezczelnie (bezwstydnie!) potężną. Za odkopanie tych nieczęsto przecież granych i nagrywanych "ramotek" panom Traceyowi i Tortelierowi należą się duże brawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamykający płytę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chorał&lt;/span&gt; Césara Francka to już pozycja wybitnie adresowana do organowych nerdów. Szkoda, że nie dopełniono albumu czymś bardziej w stylu symfonii Guilmanta i Widora, ale może po prostu nie znaleziono czegoś równocześnie pasującego stylistycznie i odpowiednio krótkiego? A może to celowy zabieg, żeby ktoś taki jak ja, niejako przy okazji, wściubił czasem nos (czy raczej ucho) do organowego getta?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3153079291661888263?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3153079291661888263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3153079291661888263' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3153079291661888263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3153079291661888263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2009/10/guilmant-symphony-no-2-widor-symphony.html' title='Guilmant: Symphony No. 2, Widor: Symphony No. 3, Franck: Choral No. 2 (Tracey, Tortelier)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SsXkca1-BJI/AAAAAAAADOU/r7IDwgrKbjM/s72-c/CHAN9785.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-397783404039212004</id><published>2009-06-23T14:55:00.007+02:00</published><updated>2009-06-23T15:34:35.088+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dennis Russell Davies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bruckner Orchester Linz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Anton Bruckner'/><title type='text'>Bruckner - Symphony No. 4 'Romantic' [1st Version 1874] (Russell Davies)</title><content type='html'>&lt;div style="position: absolute; display: none;" class="ui-draggable" id="identi-interface"&gt;&lt;div id="identi-top-pannel"&gt;&lt;img id="identi-logo" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAG0AAAA8CAIAAADjSKNTAAAACXBIWXMAAAsTAAALEwEAmpwYAAAKT2lDQ1BQaG90b3Nob3AgSUNDIHByb2ZpbGUAAHjanVNnVFPpFj333vRCS4iAlEtvUhUIIFJCi4AUkSYqIQkQSoghodkVUcERRUUEG8igiAOOjoCMFVEsDIoK2AfkIaKOg6OIisr74Xuja9a89+bN/rXXPues852zzwfACAyWSDNRNYAMqUIeEeCDx8TG4eQuQIEKJHAAEAizZCFz/SMBAPh+PDwrIsAHvgABeNMLCADATZvAMByH/w/qQplcAYCEAcB0kThLCIAUAEB6jkKmAEBGAYCdmCZTAKAEAGDLY2LjAFAtAGAnf+bTAICd+Jl7AQBblCEVAaCRACATZYhEAGg7AKzPVopFAFgwABRmS8Q5ANgtADBJV2ZIALC3AMDOEAuyAAgMADBRiIUpAAR7AGDIIyN4AISZABRG8lc88SuuEOcqAAB4mbI8uSQ5RYFbCC1xB1dXLh4ozkkXKxQ2YQJhmkAuwnmZGTKBNA/g88wAAKCRFRHgg/P9eM4Ors7ONo62Dl8t6r8G/yJiYuP+5c+rcEAAAOF0ftH+LC+zGoA7BoBt/qIl7gRoXgugdfeLZrIPQLUAoOnaV/Nw+H48PEWhkLnZ2eXk5NhKxEJbYcpXff5nwl/AV/1s+X48/Pf14L7iJIEyXYFHBPjgwsz0TKUcz5IJhGLc5o9H/LcL//wd0yLESWK5WCoU41EScY5EmozzMqUiiUKSKcUl0v9k4t8s+wM+3zUAsGo+AXuRLahdYwP2SycQWHTA4vcAAPK7b8HUKAgDgGiD4c93/+8//UegJQCAZkmScQAAXkQkLlTKsz/HCAAARKCBKrBBG/TBGCzABhzBBdzBC/xgNoRCJMTCQhBCCmSAHHJgKayCQiiGzbAdKmAv1EAdNMBRaIaTcA4uwlW4Dj1wD/phCJ7BKLyBCQRByAgTYSHaiAFiilgjjggXmYX4IcFIBBKLJCDJiBRRIkuRNUgxUopUIFVIHfI9cgI5h1xGupE7yAAygvyGvEcxlIGyUT3UDLVDuag3GoRGogvQZHQxmo8WoJvQcrQaPYw2oefQq2gP2o8+Q8cwwOgYBzPEbDAuxsNCsTgsCZNjy7EirAyrxhqwVqwDu4n1Y8+xdwQSgUXACTYEd0IgYR5BSFhMWE7YSKggHCQ0EdoJNwkDhFHCJyKTqEu0JroR+cQYYjIxh1hILCPWEo8TLxB7iEPENyQSiUMyJ7mQAkmxpFTSEtJG0m5SI+ksqZs0SBojk8naZGuyBzmULCAryIXkneTD5DPkG+Qh8lsKnWJAcaT4U+IoUspqShnlEOU05QZlmDJBVaOaUt2ooVQRNY9aQq2htlKvUYeoEzR1mjnNgxZJS6WtopXTGmgXaPdpr+h0uhHdlR5Ol9BX0svpR+iX6AP0dwwNhhWDx4hnKBmbGAcYZxl3GK+YTKYZ04sZx1QwNzHrmOeZD5lvVVgqtip8FZHKCpVKlSaVGyovVKmqpqreqgtV81XLVI+pXlN9rkZVM1PjqQnUlqtVqp1Q61MbU2epO6iHqmeob1Q/pH5Z/YkGWcNMw09DpFGgsV/jvMYgC2MZs3gsIWsNq4Z1gTXEJrHN2Xx2KruY/R27iz2qqaE5QzNKM1ezUvOUZj8H45hx+Jx0TgnnKKeX836K3hTvKeIpG6Y0TLkxZVxrqpaXllirSKtRq0frvTau7aedpr1Fu1n7gQ5Bx0onXCdHZ4/OBZ3nU9lT3acKpxZNPTr1ri6qa6UbobtEd79up+6Ynr5egJ5Mb6feeb3n+hx9L/1U/W36p/VHDFgGswwkBtsMzhg8xTVxbzwdL8fb8VFDXcNAQ6VhlWGX4YSRudE8o9VGjUYPjGnGXOMk423GbcajJgYmISZLTepN7ppSTbmmKaY7TDtMx83MzaLN1pk1mz0x1zLnm+eb15vft2BaeFostqi2uGVJsuRaplnutrxuhVo5WaVYVVpds0atna0l1rutu6cRp7lOk06rntZnw7Dxtsm2qbcZsOXYBtuutm22fWFnYhdnt8Wuw+6TvZN9un2N/T0HDYfZDqsdWh1+c7RyFDpWOt6azpzuP33F9JbpL2dYzxDP2DPjthPLKcRpnVOb00dnF2e5c4PziIuJS4LLLpc+Lpsbxt3IveRKdPVxXeF60vWdm7Obwu2o26/uNu5p7ofcn8w0nymeWTNz0MPIQ+BR5dE/C5+VMGvfrH5PQ0+BZ7XnIy9jL5FXrdewt6V3qvdh7xc+9j5yn+M+4zw33jLeWV/MN8C3yLfLT8Nvnl+F30N/I/9k/3r/0QCngCUBZwOJgUGBWwL7+Hp8Ib+OPzrbZfay2e1BjKC5QRVBj4KtguXBrSFoyOyQrSH355jOkc5pDoVQfujW0Adh5mGLw34MJ4WHhVeGP45wiFga0TGXNXfR3ENz30T6RJZE3ptnMU85ry1KNSo+qi5qPNo3ujS6P8YuZlnM1VidWElsSxw5LiquNm5svt/87fOH4p3iC+N7F5gvyF1weaHOwvSFpxapLhIsOpZATIhOOJTwQRAqqBaMJfITdyWOCnnCHcJnIi/RNtGI2ENcKh5O8kgqTXqS7JG8NXkkxTOlLOW5hCepkLxMDUzdmzqeFpp2IG0yPTq9MYOSkZBxQqohTZO2Z+pn5mZ2y6xlhbL+xW6Lty8elQfJa7OQrAVZLQq2QqboVFoo1yoHsmdlV2a/zYnKOZarnivN7cyzytuQN5zvn//tEsIS4ZK2pYZLVy0dWOa9rGo5sjxxedsK4xUFK4ZWBqw8uIq2Km3VT6vtV5eufr0mek1rgV7ByoLBtQFr6wtVCuWFfevc1+1dT1gvWd+1YfqGnRs+FYmKrhTbF5cVf9go3HjlG4dvyr+Z3JS0qavEuWTPZtJm6ebeLZ5bDpaql+aXDm4N2dq0Dd9WtO319kXbL5fNKNu7g7ZDuaO/PLi8ZafJzs07P1SkVPRU+lQ27tLdtWHX+G7R7ht7vPY07NXbW7z3/T7JvttVAVVN1WbVZftJ+7P3P66Jqun4lvttXa1ObXHtxwPSA/0HIw6217nU1R3SPVRSj9Yr60cOxx++/p3vdy0NNg1VjZzG4iNwRHnk6fcJ3/ceDTradox7rOEH0x92HWcdL2pCmvKaRptTmvtbYlu6T8w+0dbq3nr8R9sfD5w0PFl5SvNUyWna6YLTk2fyz4ydlZ19fi753GDborZ752PO32oPb++6EHTh0kX/i+c7vDvOXPK4dPKy2+UTV7hXmq86X23qdOo8/pPTT8e7nLuarrlca7nuer21e2b36RueN87d9L158Rb/1tWeOT3dvfN6b/fF9/XfFt1+cif9zsu72Xcn7q28T7xf9EDtQdlD3YfVP1v+3Njv3H9qwHeg89HcR/cGhYPP/pH1jw9DBY+Zj8uGDYbrnjg+OTniP3L96fynQ89kzyaeF/6i/suuFxYvfvjV69fO0ZjRoZfyl5O/bXyl/erA6xmv28bCxh6+yXgzMV70VvvtwXfcdx3vo98PT+R8IH8o/2j5sfVT0Kf7kxmTk/8EA5jz/GMzLdsAAAAgY0hSTQAAeiUAAICDAAD5/wAAgOkAAHUwAADqYAAAOpgAABdvkl/FRgAABShJREFUeNrsWzFr6zoUPm4FEVQQgQUx2KAhQ4YOpWTs7++YIUOGDh5CbbDBAQcUcN5VozecV9fPdmwnTXube/UNpY1ybOvzOef7JLvOfD4Hi0/jxlJgebQ8Wh4tLI+WR8uj5dHC8mh5tDxaHi0sj5ZHy6OF5dHyaHn8C0AucpSnp6eiKBaLxRUTQYjv+0IISikAFEWxWq2KovhWHq8djLHZbEYIybJMa42f4C+n8eh5npQyy7IwDP9IpronOJvNAGCxWJzEXUt/9H2fEOJ53p+acR0TDIKAUhrH8dkkfvAYxzEARFF0vUwJITCtWtExwfF4DABJklxAZ5Ik+eSBfjuklJTSl5eX1tGOCTLGhuuJ9T1dSm3948/zj90ekBAipWSMMcbQXimlNptNlmXdJ6CU+r4/MJBSOp/Poyhar9fY8iaTCWOMEKK1VkqlaVoLnM/n6PjKWVRHn5+fj01QShkEQXneamBRFJTSxWLRUe94qUqp5XI51D8GQYB6l+c5tmpCCOdcCDEejzusUhAEUkqtdZ7neZ7j6TsCy+smhEynUyGEUgr7GgZyzmuBaZre3t4i6ZTS4VK52+3wy0EQFEVRvT1vb29SSiFEx9GEEACw2WyG+nDkQin18vJSuz/Ib3dgkiTr9bpqKZAjz/P2+/2xC51Op4yx5XKplKoG3t/fe56ntcaErUowTqz8vBdZliF3mJXVQFzbTCaTDh5d19Val9rV0x8550hi6yIpiqIwDFtNGQYmSRKGYc2Xaa3DMFRKYY63xnLOayRiIF6G53kXEYdjwALCCjgm8YyxPM/Lqd302lcAaHLRvKtNF1LNmuaFpml6zBgzxo654u7ACyJNUwCYTCbHkrH8Tj+PjDHOeZZltbxoPWXzdiVJ0rFCwIpAD9wkq6OgsCxGo9GX8pjnuVKKc96a+Ni4seP384hZvd1ue095XiDKYiuP3X2tPMWXYrPZtCY+ClqpMP06c3d3BwDdydgKTJbxeNyabjX38GMtYZIkvu+7rlsrjprC9POIju8MHjFZSnd2pUC1EUJwzsuaQ8NXVZgv33+seuArRZqmuBYoeUSr0JSEm+7+dV7pfX7Z/0PQVBvXdWsK088jVjRW90nAwG+Qgm9AVW3Qh9QUpp/H3W53zJpU0VS0/X4/JPAqgPYADSPnvKkw/TxmWVYUhRCie/HQ5CtJkiGBVwFcemMmuq7bVJhB65k4jnE53LGI5pw3NT2OY0qplPI7e9l5XWhIaePahjHWVJhBPOI2Mm7ZN5NLSimlRK5bAz3Pm81mx5QKdxYuBWwmWIAXL21c1LcqzFDfg5tUnucJIfCIpY2ilK7X6yiKWteh1cDaxhSWida6d/tyOKIocl0XH1rhRe73+0s9LMmyLAiCVoU5wT+GYbjdbl3XLR0A3pk4jkuL09o1wjCM4xj3cUtbrrXGbt27cDwVq9VqOp3iRR4ThPNAKe1e9Tv2/zR7wRh7eHgod+nP6Y8WAOD7vtYan9xaHs8E9vfetwQsjz0VjY8Deh/72PekjkIIgcZ5tVr1ftny2K7O+LxQKdXxTOV/PBpjLHE1jEYj13VfX1+HvzzlPD4+WuJa8ouQ095/PBwODoBxHMcAABgAcAAMOI4BcIwxf+for39+nRRLjDEGvwPGgOOAAeMAwMGAYww4YEeHjJLD4fDOLQAYU/2j/NWO9o2+82jxyX76X398r3QAcD4yGN47gB3tGf3gEcABOOAPcMqEBTs6ZJSYDwNZqfeKp7SjQ0b/HQC7ZLj1vLfyegAAAABJRU5ErkJggg==" width="109" height="60" /&gt;&lt;img id="identi-closewin" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAA8AAAAPCAMAAAAMCGV4AAAACXBIWXMAAAsTAAALEwEAmpwYAAAKT2lDQ1BQaG90b3Nob3AgSUNDIHByb2ZpbGUAAHjanVNnVFPpFj333vRCS4iAlEtvUhUIIFJCi4AUkSYqIQkQSoghodkVUcERRUUEG8igiAOOjoCMFVEsDIoK2AfkIaKOg6OIisr74Xuja9a89+bN/rXXPues852zzwfACAyWSDNRNYAMqUIeEeCDx8TG4eQuQIEKJHAAEAizZCFz/SMBAPh+PDwrIsAHvgABeNMLCADATZvAMByH/w/qQplcAYCEAcB0kThLCIAUAEB6jkKmAEBGAYCdmCZTAKAEAGDLY2LjAFAtAGAnf+bTAICd+Jl7AQBblCEVAaCRACATZYhEAGg7AKzPVopFAFgwABRmS8Q5ANgtADBJV2ZIALC3AMDOEAuyAAgMADBRiIUpAAR7AGDIIyN4AISZABRG8lc88SuuEOcqAAB4mbI8uSQ5RYFbCC1xB1dXLh4ozkkXKxQ2YQJhmkAuwnmZGTKBNA/g88wAAKCRFRHgg/P9eM4Ors7ONo62Dl8t6r8G/yJiYuP+5c+rcEAAAOF0ftH+LC+zGoA7BoBt/qIl7gRoXgugdfeLZrIPQLUAoOnaV/Nw+H48PEWhkLnZ2eXk5NhKxEJbYcpXff5nwl/AV/1s+X48/Pf14L7iJIEyXYFHBPjgwsz0TKUcz5IJhGLc5o9H/LcL//wd0yLESWK5WCoU41EScY5EmozzMqUiiUKSKcUl0v9k4t8s+wM+3zUAsGo+AXuRLahdYwP2SycQWHTA4vcAAPK7b8HUKAgDgGiD4c93/+8//UegJQCAZkmScQAAXkQkLlTKsz/HCAAARKCBKrBBG/TBGCzABhzBBdzBC/xgNoRCJMTCQhBCCmSAHHJgKayCQiiGzbAdKmAv1EAdNMBRaIaTcA4uwlW4Dj1wD/phCJ7BKLyBCQRByAgTYSHaiAFiilgjjggXmYX4IcFIBBKLJCDJiBRRIkuRNUgxUopUIFVIHfI9cgI5h1xGupE7yAAygvyGvEcxlIGyUT3UDLVDuag3GoRGogvQZHQxmo8WoJvQcrQaPYw2oefQq2gP2o8+Q8cwwOgYBzPEbDAuxsNCsTgsCZNjy7EirAyrxhqwVqwDu4n1Y8+xdwQSgUXACTYEd0IgYR5BSFhMWE7YSKggHCQ0EdoJNwkDhFHCJyKTqEu0JroR+cQYYjIxh1hILCPWEo8TLxB7iEPENyQSiUMyJ7mQAkmxpFTSEtJG0m5SI+ksqZs0SBojk8naZGuyBzmULCAryIXkneTD5DPkG+Qh8lsKnWJAcaT4U+IoUspqShnlEOU05QZlmDJBVaOaUt2ooVQRNY9aQq2htlKvUYeoEzR1mjnNgxZJS6WtopXTGmgXaPdpr+h0uhHdlR5Ol9BX0svpR+iX6AP0dwwNhhWDx4hnKBmbGAcYZxl3GK+YTKYZ04sZx1QwNzHrmOeZD5lvVVgqtip8FZHKCpVKlSaVGyovVKmqpqreqgtV81XLVI+pXlN9rkZVM1PjqQnUlqtVqp1Q61MbU2epO6iHqmeob1Q/pH5Z/YkGWcNMw09DpFGgsV/jvMYgC2MZs3gsIWsNq4Z1gTXEJrHN2Xx2KruY/R27iz2qqaE5QzNKM1ezUvOUZj8H45hx+Jx0TgnnKKeX836K3hTvKeIpG6Y0TLkxZVxrqpaXllirSKtRq0frvTau7aedpr1Fu1n7gQ5Bx0onXCdHZ4/OBZ3nU9lT3acKpxZNPTr1ri6qa6UbobtEd79up+6Ynr5egJ5Mb6feeb3n+hx9L/1U/W36p/VHDFgGswwkBtsMzhg8xTVxbzwdL8fb8VFDXcNAQ6VhlWGX4YSRudE8o9VGjUYPjGnGXOMk423GbcajJgYmISZLTepN7ppSTbmmKaY7TDtMx83MzaLN1pk1mz0x1zLnm+eb15vft2BaeFostqi2uGVJsuRaplnutrxuhVo5WaVYVVpds0atna0l1rutu6cRp7lOk06rntZnw7Dxtsm2qbcZsOXYBtuutm22fWFnYhdnt8Wuw+6TvZN9un2N/T0HDYfZDqsdWh1+c7RyFDpWOt6azpzuP33F9JbpL2dYzxDP2DPjthPLKcRpnVOb00dnF2e5c4PziIuJS4LLLpc+Lpsbxt3IveRKdPVxXeF60vWdm7Obwu2o26/uNu5p7ofcn8w0nymeWTNz0MPIQ+BR5dE/C5+VMGvfrH5PQ0+BZ7XnIy9jL5FXrdewt6V3qvdh7xc+9j5yn+M+4zw33jLeWV/MN8C3yLfLT8Nvnl+F30N/I/9k/3r/0QCngCUBZwOJgUGBWwL7+Hp8Ib+OPzrbZfay2e1BjKC5QRVBj4KtguXBrSFoyOyQrSH355jOkc5pDoVQfujW0Adh5mGLw34MJ4WHhVeGP45wiFga0TGXNXfR3ENz30T6RJZE3ptnMU85ry1KNSo+qi5qPNo3ujS6P8YuZlnM1VidWElsSxw5LiquNm5svt/87fOH4p3iC+N7F5gvyF1weaHOwvSFpxapLhIsOpZATIhOOJTwQRAqqBaMJfITdyWOCnnCHcJnIi/RNtGI2ENcKh5O8kgqTXqS7JG8NXkkxTOlLOW5hCepkLxMDUzdmzqeFpp2IG0yPTq9MYOSkZBxQqohTZO2Z+pn5mZ2y6xlhbL+xW6Lty8elQfJa7OQrAVZLQq2QqboVFoo1yoHsmdlV2a/zYnKOZarnivN7cyzytuQN5zvn//tEsIS4ZK2pYZLVy0dWOa9rGo5sjxxedsK4xUFK4ZWBqw8uIq2Km3VT6vtV5eufr0mek1rgV7ByoLBtQFr6wtVCuWFfevc1+1dT1gvWd+1YfqGnRs+FYmKrhTbF5cVf9go3HjlG4dvyr+Z3JS0qavEuWTPZtJm6ebeLZ5bDpaql+aXDm4N2dq0Dd9WtO319kXbL5fNKNu7g7ZDuaO/PLi8ZafJzs07P1SkVPRU+lQ27tLdtWHX+G7R7ht7vPY07NXbW7z3/T7JvttVAVVN1WbVZftJ+7P3P66Jqun4lvttXa1ObXHtxwPSA/0HIw6217nU1R3SPVRSj9Yr60cOxx++/p3vdy0NNg1VjZzG4iNwRHnk6fcJ3/ceDTradox7rOEH0x92HWcdL2pCmvKaRptTmvtbYlu6T8w+0dbq3nr8R9sfD5w0PFl5SvNUyWna6YLTk2fyz4ydlZ19fi753GDborZ752PO32oPb++6EHTh0kX/i+c7vDvOXPK4dPKy2+UTV7hXmq86X23qdOo8/pPTT8e7nLuarrlca7nuer21e2b36RueN87d9L158Rb/1tWeOT3dvfN6b/fF9/XfFt1+cif9zsu72Xcn7q28T7xf9EDtQdlD3YfVP1v+3Njv3H9qwHeg89HcR/cGhYPP/pH1jw9DBY+Zj8uGDYbrnjg+OTniP3L96fynQ89kzyaeF/6i/suuFxYvfvjV69fO0ZjRoZfyl5O/bXyl/erA6xmv28bCxh6+yXgzMV70VvvtwXfcdx3vo98PT+R8IH8o/2j5sfVT0Kf7kxmTk/8EA5jz/GMzLdsAAAAgY0hSTQAAeiUAAICDAAD5/wAAgOkAAHUwAADqYAAAOpgAABdvkl/FRgAAAwBQTFRFAAAA////oaGhMzMz////AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAANXMsgQAAAAV0Uk5T/////wD7tg5TAAAAQ0lEQVR42oSOSQoAIAwDJ8X/fzleWq0imENguoQoODRQR19rnmyWB4AMWPteTqx/JRZb7myRg6Ci1PJZ/us3slxpDgAJVg8jzbUuFgAAAABJRU5ErkJggg==" width="15" height="15" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table id="identi-content-table" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="370"&gt;&lt;div id="identi-interface-results"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="200"&gt;&lt;div id="identi-interface-sgn"&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div id="identi-interface-message"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SkDQ7XnELRI/AAAAAAAACn4/dRuDbNE0al0/s1600-h/274236_1_f.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SkDQ7XnELRI/AAAAAAAACn4/dRuDbNE0al0/s400/274236_1_f.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350506075684875538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwotną wersję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Romantycznej &lt;/span&gt;Brucknera pierwszy raz posłyszałem na berlińskim Musikfeście pół roku temu, w wykonaniu London Symphony Orchestra pod Danielem Hardingiem. Co prawda przed koncertem doczytałem w programie, że będziemy mieli do czynienia właśnie z pierwszą wersją, więc nie przeżyłem aż takiego zdziwienia jak &lt;a href="http://ruchmuzyczny.pl/PelnyArtykul.php?Id=782"&gt;Rafał Augustyn&lt;/a&gt;, ale mimo to zaskoczenie było spore.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nagraniami pierwotnych bądź alternatywnych wersji utworów spotkałem się już w przeszłości w wielu wykonaniach HIP-owych. Z reguły różnią się one od kanonicznych jakimiś detalami instrumentacji, drobnymi zmianami. Czasem zamiast jakiejś części oratorium jest inna. Najbardziej drastycznym znanym mi przypadkiem była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Leonora&lt;/span&gt; Beethovena - ale i tu zasadniczy zręb dzieła pozostawał w zasadzie bardzo podobny. Na różnice tego samego rzędu nastawiałem się przed symfonią Brucknera - znam ją świetnie, więc będzie okazja do erudycyjnej zabawy w wyszukiwanie różnic. Aż tu zaczęło się i... bum. Zaledwie kilka znanych motywów, z grubsza podobny charakter, przebiegi harmoniczne, ale cała reszta to w zasadzie inna muzyka. Podobna, ale inna. No i co to za szopka ze scherzem? Gdzie jest prawdziwe scherzo z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Romantycznej&lt;/span&gt;? Skandal!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncert przebrzmiał a ta wersja symfonii nie dawała mi spokoju (zwłaszcza scherzo). Coś intrygującego było w tej grze różnic i podobieństw. Aż w końcu się przemogłem i kupiłem CD. Odsłuchałem już kilkanaście razy (last.fm twierdzi, że szesnaście) i od fazy początkowego niedowierzania, negacji i rozdrażnienia (że taka podobna a taka inna), poprzez akceptację i przyzwyczajenie ucha przechodzę do ostrożnej admiracji. To jest całkiem dobra symfonia. Nie lepsza od wersji kanonicznej, co to to nie. Ale z pewnością trzymająca co najmniej poziom &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Trzeciej&lt;/span&gt;. Jest coś fascynującego w ciągle powracającym i powracającym zawołaniu rogów z trzeciej części. Jest kilka absolutnie niesamowitych pionów harmonicznych w kodzie. Już to wystarczające powody, by się z tą wersją zapoznać. Oczywiście jej dyskografia jest uboższa niż wersji finalnej, ale akurat nagranie Denisa Russella Daviesa z Bruckner Orchester Linz znakomicie zaspokaja moje zapotrzebowanie w tej kwestii. Co prawda nie jest to monument na miarę najlepszych nagrań klasycznej Czwartej, ale porównanie ze współczesnymi brucknerystami, jak Tintner, wytrzymuje bez problemu. Warto je sobie sprawić nawet mając komplet (niejeden) symfonii Brucknera. Jako bonus. Wartościowy bonus.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-397783404039212004?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/397783404039212004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=397783404039212004' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/397783404039212004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/397783404039212004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2009/06/bruckner-symphony-no-4-romantic-1st.html' title='Bruckner - Symphony No. 4 &apos;Romantic&apos; [1st Version 1874] (Russell Davies)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SkDQ7XnELRI/AAAAAAAACn4/dRuDbNE0al0/s72-c/274236_1_f.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3245295440761531735</id><published>2009-05-28T15:39:00.005+02:00</published><updated>2009-05-28T16:23:14.634+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burial'/><title type='text'>Burial - South London Boroughs</title><content type='html'>&lt;div style="position: absolute; display: none;" class="ui-draggable" id="identi-interface"&gt;&lt;div id="identi-top-pannel"&gt;&lt;img id="identi-logo" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAG0AAAA8CAIAAADjSKNTAAAACXBIWXMAAAsTAAALEwEAmpwYAAAKT2lDQ1BQaG90b3Nob3AgSUNDIHByb2ZpbGUAAHjanVNnVFPpFj333vRCS4iAlEtvUhUIIFJCi4AUkSYqIQkQSoghodkVUcERRUUEG8igiAOOjoCMFVEsDIoK2AfkIaKOg6OIisr74Xuja9a89+bN/rXXPues852zzwfACAyWSDNRNYAMqUIeEeCDx8TG4eQuQIEKJHAAEAizZCFz/SMBAPh+PDwrIsAHvgABeNMLCADATZvAMByH/w/qQplcAYCEAcB0kThLCIAUAEB6jkKmAEBGAYCdmCZTAKAEAGDLY2LjAFAtAGAnf+bTAICd+Jl7AQBblCEVAaCRACATZYhEAGg7AKzPVopFAFgwABRmS8Q5ANgtADBJV2ZIALC3AMDOEAuyAAgMADBRiIUpAAR7AGDIIyN4AISZABRG8lc88SuuEOcqAAB4mbI8uSQ5RYFbCC1xB1dXLh4ozkkXKxQ2YQJhmkAuwnmZGTKBNA/g88wAAKCRFRHgg/P9eM4Ors7ONo62Dl8t6r8G/yJiYuP+5c+rcEAAAOF0ftH+LC+zGoA7BoBt/qIl7gRoXgugdfeLZrIPQLUAoOnaV/Nw+H48PEWhkLnZ2eXk5NhKxEJbYcpXff5nwl/AV/1s+X48/Pf14L7iJIEyXYFHBPjgwsz0TKUcz5IJhGLc5o9H/LcL//wd0yLESWK5WCoU41EScY5EmozzMqUiiUKSKcUl0v9k4t8s+wM+3zUAsGo+AXuRLahdYwP2SycQWHTA4vcAAPK7b8HUKAgDgGiD4c93/+8//UegJQCAZkmScQAAXkQkLlTKsz/HCAAARKCBKrBBG/TBGCzABhzBBdzBC/xgNoRCJMTCQhBCCmSAHHJgKayCQiiGzbAdKmAv1EAdNMBRaIaTcA4uwlW4Dj1wD/phCJ7BKLyBCQRByAgTYSHaiAFiilgjjggXmYX4IcFIBBKLJCDJiBRRIkuRNUgxUopUIFVIHfI9cgI5h1xGupE7yAAygvyGvEcxlIGyUT3UDLVDuag3GoRGogvQZHQxmo8WoJvQcrQaPYw2oefQq2gP2o8+Q8cwwOgYBzPEbDAuxsNCsTgsCZNjy7EirAyrxhqwVqwDu4n1Y8+xdwQSgUXACTYEd0IgYR5BSFhMWE7YSKggHCQ0EdoJNwkDhFHCJyKTqEu0JroR+cQYYjIxh1hILCPWEo8TLxB7iEPENyQSiUMyJ7mQAkmxpFTSEtJG0m5SI+ksqZs0SBojk8naZGuyBzmULCAryIXkneTD5DPkG+Qh8lsKnWJAcaT4U+IoUspqShnlEOU05QZlmDJBVaOaUt2ooVQRNY9aQq2htlKvUYeoEzR1mjnNgxZJS6WtopXTGmgXaPdpr+h0uhHdlR5Ol9BX0svpR+iX6AP0dwwNhhWDx4hnKBmbGAcYZxl3GK+YTKYZ04sZx1QwNzHrmOeZD5lvVVgqtip8FZHKCpVKlSaVGyovVKmqpqreqgtV81XLVI+pXlN9rkZVM1PjqQnUlqtVqp1Q61MbU2epO6iHqmeob1Q/pH5Z/YkGWcNMw09DpFGgsV/jvMYgC2MZs3gsIWsNq4Z1gTXEJrHN2Xx2KruY/R27iz2qqaE5QzNKM1ezUvOUZj8H45hx+Jx0TgnnKKeX836K3hTvKeIpG6Y0TLkxZVxrqpaXllirSKtRq0frvTau7aedpr1Fu1n7gQ5Bx0onXCdHZ4/OBZ3nU9lT3acKpxZNPTr1ri6qa6UbobtEd79up+6Ynr5egJ5Mb6feeb3n+hx9L/1U/W36p/VHDFgGswwkBtsMzhg8xTVxbzwdL8fb8VFDXcNAQ6VhlWGX4YSRudE8o9VGjUYPjGnGXOMk423GbcajJgYmISZLTepN7ppSTbmmKaY7TDtMx83MzaLN1pk1mz0x1zLnm+eb15vft2BaeFostqi2uGVJsuRaplnutrxuhVo5WaVYVVpds0atna0l1rutu6cRp7lOk06rntZnw7Dxtsm2qbcZsOXYBtuutm22fWFnYhdnt8Wuw+6TvZN9un2N/T0HDYfZDqsdWh1+c7RyFDpWOt6azpzuP33F9JbpL2dYzxDP2DPjthPLKcRpnVOb00dnF2e5c4PziIuJS4LLLpc+Lpsbxt3IveRKdPVxXeF60vWdm7Obwu2o26/uNu5p7ofcn8w0nymeWTNz0MPIQ+BR5dE/C5+VMGvfrH5PQ0+BZ7XnIy9jL5FXrdewt6V3qvdh7xc+9j5yn+M+4zw33jLeWV/MN8C3yLfLT8Nvnl+F30N/I/9k/3r/0QCngCUBZwOJgUGBWwL7+Hp8Ib+OPzrbZfay2e1BjKC5QRVBj4KtguXBrSFoyOyQrSH355jOkc5pDoVQfujW0Adh5mGLw34MJ4WHhVeGP45wiFga0TGXNXfR3ENz30T6RJZE3ptnMU85ry1KNSo+qi5qPNo3ujS6P8YuZlnM1VidWElsSxw5LiquNm5svt/87fOH4p3iC+N7F5gvyF1weaHOwvSFpxapLhIsOpZATIhOOJTwQRAqqBaMJfITdyWOCnnCHcJnIi/RNtGI2ENcKh5O8kgqTXqS7JG8NXkkxTOlLOW5hCepkLxMDUzdmzqeFpp2IG0yPTq9MYOSkZBxQqohTZO2Z+pn5mZ2y6xlhbL+xW6Lty8elQfJa7OQrAVZLQq2QqboVFoo1yoHsmdlV2a/zYnKOZarnivN7cyzytuQN5zvn//tEsIS4ZK2pYZLVy0dWOa9rGo5sjxxedsK4xUFK4ZWBqw8uIq2Km3VT6vtV5eufr0mek1rgV7ByoLBtQFr6wtVCuWFfevc1+1dT1gvWd+1YfqGnRs+FYmKrhTbF5cVf9go3HjlG4dvyr+Z3JS0qavEuWTPZtJm6ebeLZ5bDpaql+aXDm4N2dq0Dd9WtO319kXbL5fNKNu7g7ZDuaO/PLi8ZafJzs07P1SkVPRU+lQ27tLdtWHX+G7R7ht7vPY07NXbW7z3/T7JvttVAVVN1WbVZftJ+7P3P66Jqun4lvttXa1ObXHtxwPSA/0HIw6217nU1R3SPVRSj9Yr60cOxx++/p3vdy0NNg1VjZzG4iNwRHnk6fcJ3/ceDTradox7rOEH0x92HWcdL2pCmvKaRptTmvtbYlu6T8w+0dbq3nr8R9sfD5w0PFl5SvNUyWna6YLTk2fyz4ydlZ19fi753GDborZ752PO32oPb++6EHTh0kX/i+c7vDvOXPK4dPKy2+UTV7hXmq86X23qdOo8/pPTT8e7nLuarrlca7nuer21e2b36RueN87d9L158Rb/1tWeOT3dvfN6b/fF9/XfFt1+cif9zsu72Xcn7q28T7xf9EDtQdlD3YfVP1v+3Njv3H9qwHeg89HcR/cGhYPP/pH1jw9DBY+Zj8uGDYbrnjg+OTniP3L96fynQ89kzyaeF/6i/suuFxYvfvjV69fO0ZjRoZfyl5O/bXyl/erA6xmv28bCxh6+yXgzMV70VvvtwXfcdx3vo98PT+R8IH8o/2j5sfVT0Kf7kxmTk/8EA5jz/GMzLdsAAAAgY0hSTQAAeiUAAICDAAD5/wAAgOkAAHUwAADqYAAAOpgAABdvkl/FRgAABShJREFUeNrsWzFr6zoUPm4FEVQQgQUx2KAhQ4YOpWTs7++YIUOGDh5CbbDBAQcUcN5VozecV9fPdmwnTXube/UNpY1ybOvzOef7JLvOfD4Hi0/jxlJgebQ8Wh4tLI+WR8uj5dHC8mh5tDxaHi0sj5ZHy6OF5dHyaHn8C0AucpSnp6eiKBaLxRUTQYjv+0IISikAFEWxWq2KovhWHq8djLHZbEYIybJMa42f4C+n8eh5npQyy7IwDP9IpronOJvNAGCxWJzEXUt/9H2fEOJ53p+acR0TDIKAUhrH8dkkfvAYxzEARFF0vUwJITCtWtExwfF4DABJklxAZ5Ik+eSBfjuklJTSl5eX1tGOCTLGhuuJ9T1dSm3948/zj90ekBAipWSMMcbQXimlNptNlmXdJ6CU+r4/MJBSOp/Poyhar9fY8iaTCWOMEKK1VkqlaVoLnM/n6PjKWVRHn5+fj01QShkEQXneamBRFJTSxWLRUe94qUqp5XI51D8GQYB6l+c5tmpCCOdcCDEejzusUhAEUkqtdZ7neZ7j6TsCy+smhEynUyGEUgr7GgZyzmuBaZre3t4i6ZTS4VK52+3wy0EQFEVRvT1vb29SSiFEx9GEEACw2WyG+nDkQin18vJSuz/Ib3dgkiTr9bpqKZAjz/P2+/2xC51Op4yx5XKplKoG3t/fe56ntcaErUowTqz8vBdZliF3mJXVQFzbTCaTDh5d19Val9rV0x8550hi6yIpiqIwDFtNGQYmSRKGYc2Xaa3DMFRKYY63xnLOayRiIF6G53kXEYdjwALCCjgm8YyxPM/Lqd302lcAaHLRvKtNF1LNmuaFpml6zBgzxo654u7ACyJNUwCYTCbHkrH8Tj+PjDHOeZZltbxoPWXzdiVJ0rFCwIpAD9wkq6OgsCxGo9GX8pjnuVKKc96a+Ni4seP384hZvd1ue095XiDKYiuP3X2tPMWXYrPZtCY+ClqpMP06c3d3BwDdydgKTJbxeNyabjX38GMtYZIkvu+7rlsrjprC9POIju8MHjFZSnd2pUC1EUJwzsuaQ8NXVZgv33+seuArRZqmuBYoeUSr0JSEm+7+dV7pfX7Z/0PQVBvXdWsK088jVjRW90nAwG+Qgm9AVW3Qh9QUpp/H3W53zJpU0VS0/X4/JPAqgPYADSPnvKkw/TxmWVYUhRCie/HQ5CtJkiGBVwFcemMmuq7bVJhB65k4jnE53LGI5pw3NT2OY0qplPI7e9l5XWhIaePahjHWVJhBPOI2Mm7ZN5NLSimlRK5bAz3Pm81mx5QKdxYuBWwmWIAXL21c1LcqzFDfg5tUnucJIfCIpY2ilK7X6yiKWteh1cDaxhSWida6d/tyOKIocl0XH1rhRe73+0s9LMmyLAiCVoU5wT+GYbjdbl3XLR0A3pk4jkuL09o1wjCM4xj3cUtbrrXGbt27cDwVq9VqOp3iRR4ThPNAKe1e9Tv2/zR7wRh7eHgod+nP6Y8WAOD7vtYan9xaHs8E9vfetwQsjz0VjY8Deh/72PekjkIIgcZ5tVr1ftny2K7O+LxQKdXxTOV/PBpjLHE1jEYj13VfX1+HvzzlPD4+WuJa8ouQ095/PBwODoBxHMcAABgAcAAMOI4BcIwxf+for39+nRRLjDEGvwPGgOOAAeMAwMGAYww4YEeHjJLD4fDOLQAYU/2j/NWO9o2+82jxyX76X398r3QAcD4yGN47gB3tGf3gEcABOOAPcMqEBTs6ZJSYDwNZqfeKp7SjQ0b/HQC7ZLj1vLfyegAAAABJRU5ErkJggg==" width="109" height="60" /&gt;&lt;img id="identi-closewin" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAAA8AAAAPCAMAAAAMCGV4AAAACXBIWXMAAAsTAAALEwEAmpwYAAAKT2lDQ1BQaG90b3Nob3AgSUNDIHByb2ZpbGUAAHjanVNnVFPpFj333vRCS4iAlEtvUhUIIFJCi4AUkSYqIQkQSoghodkVUcERRUUEG8igiAOOjoCMFVEsDIoK2AfkIaKOg6OIisr74Xuja9a89+bN/rXXPues852zzwfACAyWSDNRNYAMqUIeEeCDx8TG4eQuQIEKJHAAEAizZCFz/SMBAPh+PDwrIsAHvgABeNMLCADATZvAMByH/w/qQplcAYCEAcB0kThLCIAUAEB6jkKmAEBGAYCdmCZTAKAEAGDLY2LjAFAtAGAnf+bTAICd+Jl7AQBblCEVAaCRACATZYhEAGg7AKzPVopFAFgwABRmS8Q5ANgtADBJV2ZIALC3AMDOEAuyAAgMADBRiIUpAAR7AGDIIyN4AISZABRG8lc88SuuEOcqAAB4mbI8uSQ5RYFbCC1xB1dXLh4ozkkXKxQ2YQJhmkAuwnmZGTKBNA/g88wAAKCRFRHgg/P9eM4Ors7ONo62Dl8t6r8G/yJiYuP+5c+rcEAAAOF0ftH+LC+zGoA7BoBt/qIl7gRoXgugdfeLZrIPQLUAoOnaV/Nw+H48PEWhkLnZ2eXk5NhKxEJbYcpXff5nwl/AV/1s+X48/Pf14L7iJIEyXYFHBPjgwsz0TKUcz5IJhGLc5o9H/LcL//wd0yLESWK5WCoU41EScY5EmozzMqUiiUKSKcUl0v9k4t8s+wM+3zUAsGo+AXuRLahdYwP2SycQWHTA4vcAAPK7b8HUKAgDgGiD4c93/+8//UegJQCAZkmScQAAXkQkLlTKsz/HCAAARKCBKrBBG/TBGCzABhzBBdzBC/xgNoRCJMTCQhBCCmSAHHJgKayCQiiGzbAdKmAv1EAdNMBRaIaTcA4uwlW4Dj1wD/phCJ7BKLyBCQRByAgTYSHaiAFiilgjjggXmYX4IcFIBBKLJCDJiBRRIkuRNUgxUopUIFVIHfI9cgI5h1xGupE7yAAygvyGvEcxlIGyUT3UDLVDuag3GoRGogvQZHQxmo8WoJvQcrQaPYw2oefQq2gP2o8+Q8cwwOgYBzPEbDAuxsNCsTgsCZNjy7EirAyrxhqwVqwDu4n1Y8+xdwQSgUXACTYEd0IgYR5BSFhMWE7YSKggHCQ0EdoJNwkDhFHCJyKTqEu0JroR+cQYYjIxh1hILCPWEo8TLxB7iEPENyQSiUMyJ7mQAkmxpFTSEtJG0m5SI+ksqZs0SBojk8naZGuyBzmULCAryIXkneTD5DPkG+Qh8lsKnWJAcaT4U+IoUspqShnlEOU05QZlmDJBVaOaUt2ooVQRNY9aQq2htlKvUYeoEzR1mjnNgxZJS6WtopXTGmgXaPdpr+h0uhHdlR5Ol9BX0svpR+iX6AP0dwwNhhWDx4hnKBmbGAcYZxl3GK+YTKYZ04sZx1QwNzHrmOeZD5lvVVgqtip8FZHKCpVKlSaVGyovVKmqpqreqgtV81XLVI+pXlN9rkZVM1PjqQnUlqtVqp1Q61MbU2epO6iHqmeob1Q/pH5Z/YkGWcNMw09DpFGgsV/jvMYgC2MZs3gsIWsNq4Z1gTXEJrHN2Xx2KruY/R27iz2qqaE5QzNKM1ezUvOUZj8H45hx+Jx0TgnnKKeX836K3hTvKeIpG6Y0TLkxZVxrqpaXllirSKtRq0frvTau7aedpr1Fu1n7gQ5Bx0onXCdHZ4/OBZ3nU9lT3acKpxZNPTr1ri6qa6UbobtEd79up+6Ynr5egJ5Mb6feeb3n+hx9L/1U/W36p/VHDFgGswwkBtsMzhg8xTVxbzwdL8fb8VFDXcNAQ6VhlWGX4YSRudE8o9VGjUYPjGnGXOMk423GbcajJgYmISZLTepN7ppSTbmmKaY7TDtMx83MzaLN1pk1mz0x1zLnm+eb15vft2BaeFostqi2uGVJsuRaplnutrxuhVo5WaVYVVpds0atna0l1rutu6cRp7lOk06rntZnw7Dxtsm2qbcZsOXYBtuutm22fWFnYhdnt8Wuw+6TvZN9un2N/T0HDYfZDqsdWh1+c7RyFDpWOt6azpzuP33F9JbpL2dYzxDP2DPjthPLKcRpnVOb00dnF2e5c4PziIuJS4LLLpc+Lpsbxt3IveRKdPVxXeF60vWdm7Obwu2o26/uNu5p7ofcn8w0nymeWTNz0MPIQ+BR5dE/C5+VMGvfrH5PQ0+BZ7XnIy9jL5FXrdewt6V3qvdh7xc+9j5yn+M+4zw33jLeWV/MN8C3yLfLT8Nvnl+F30N/I/9k/3r/0QCngCUBZwOJgUGBWwL7+Hp8Ib+OPzrbZfay2e1BjKC5QRVBj4KtguXBrSFoyOyQrSH355jOkc5pDoVQfujW0Adh5mGLw34MJ4WHhVeGP45wiFga0TGXNXfR3ENz30T6RJZE3ptnMU85ry1KNSo+qi5qPNo3ujS6P8YuZlnM1VidWElsSxw5LiquNm5svt/87fOH4p3iC+N7F5gvyF1weaHOwvSFpxapLhIsOpZATIhOOJTwQRAqqBaMJfITdyWOCnnCHcJnIi/RNtGI2ENcKh5O8kgqTXqS7JG8NXkkxTOlLOW5hCepkLxMDUzdmzqeFpp2IG0yPTq9MYOSkZBxQqohTZO2Z+pn5mZ2y6xlhbL+xW6Lty8elQfJa7OQrAVZLQq2QqboVFoo1yoHsmdlV2a/zYnKOZarnivN7cyzytuQN5zvn//tEsIS4ZK2pYZLVy0dWOa9rGo5sjxxedsK4xUFK4ZWBqw8uIq2Km3VT6vtV5eufr0mek1rgV7ByoLBtQFr6wtVCuWFfevc1+1dT1gvWd+1YfqGnRs+FYmKrhTbF5cVf9go3HjlG4dvyr+Z3JS0qavEuWTPZtJm6ebeLZ5bDpaql+aXDm4N2dq0Dd9WtO319kXbL5fNKNu7g7ZDuaO/PLi8ZafJzs07P1SkVPRU+lQ27tLdtWHX+G7R7ht7vPY07NXbW7z3/T7JvttVAVVN1WbVZftJ+7P3P66Jqun4lvttXa1ObXHtxwPSA/0HIw6217nU1R3SPVRSj9Yr60cOxx++/p3vdy0NNg1VjZzG4iNwRHnk6fcJ3/ceDTradox7rOEH0x92HWcdL2pCmvKaRptTmvtbYlu6T8w+0dbq3nr8R9sfD5w0PFl5SvNUyWna6YLTk2fyz4ydlZ19fi753GDborZ752PO32oPb++6EHTh0kX/i+c7vDvOXPK4dPKy2+UTV7hXmq86X23qdOo8/pPTT8e7nLuarrlca7nuer21e2b36RueN87d9L158Rb/1tWeOT3dvfN6b/fF9/XfFt1+cif9zsu72Xcn7q28T7xf9EDtQdlD3YfVP1v+3Njv3H9qwHeg89HcR/cGhYPP/pH1jw9DBY+Zj8uGDYbrnjg+OTniP3L96fynQ89kzyaeF/6i/suuFxYvfvjV69fO0ZjRoZfyl5O/bXyl/erA6xmv28bCxh6+yXgzMV70VvvtwXfcdx3vo98PT+R8IH8o/2j5sfVT0Kf7kxmTk/8EA5jz/GMzLdsAAAAgY0hSTQAAeiUAAICDAAD5/wAAgOkAAHUwAADqYAAAOpgAABdvkl/FRgAAAwBQTFRFAAAA////oaGhMzMz////AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAANXMsgQAAAAV0Uk5T/////wD7tg5TAAAAQ0lEQVR42oSOSQoAIAwDJ8X/fzleWq0imENguoQoODRQR19rnmyWB4AMWPteTqx/JRZb7myRg6Ci1PJZ/us3slxpDgAJVg8jzbUuFgAAAABJRU5ErkJggg==" width="15" height="15" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table id="identi-content-table" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="370"&gt;&lt;div id="identi-interface-results"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="200"&gt;&lt;div id="identi-interface-sgn"&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div id="identi-interface-message"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/Sh6UNLLP1iI/AAAAAAAACg8/C_IIWg0uavs/s1600-h/333.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 333px; height: 333px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/Sh6UNLLP1iI/AAAAAAAACg8/C_IIWg0uavs/s400/333.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340869162167162402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rzadko zdarzają się debiuty tak głośne jak ten Buriala. Wydana przez wytwórnię Hyperdub EP-ka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;South London Boroughs&lt;/span&gt;, a następnie album zatytułowany po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Burial&lt;/span&gt;, z miejsca zgarnęły niespotykane ilości pozytywnych recenzji, płyt tygodnia, miesiąca, roku. Atmosferę podgrzewał fakt, że sam producent pozostał anonimowy, co zrodziło masę spekulacji. Dość wspomnieć, że niektórzy o bycie Burialem podejrzewali nawet samego Aphex Twina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burial wychował się na brytyjskiej muzyce klubowej lat dziewięćdziesiątych, w którą wprowadził go jego starszy brat. Jednak wybiera z tej estetyki tylko drobne fragmenty po to, by samemu stworzyć z nich nową jakość. Jego muzyka jest określana jako dubstep. Z tą klasyfikacją się zgadzam i nie zgadzam. Owszem, dubstep to muzyka gatunkowo najbliższa temu, co prezentuje. Z drugiej strony - to jest jakość o tyle odrębna, że równie wiele ją z dubstepem łączy, co dzieli. A dzieli przede wszystkim wyrafinowanie - zarówno brzmieniowe jak i rytmiczne. Delikatnie utykające dubstepowe rytmy czasem, jak w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Broken Home&lt;/span&gt;, na skutek nałożeń ścieżek rozmywają się w skomplikowane, polirytmiczne struktury. Brzmieniowo mamy tu czystej wody minimalizm (w znaczeniu dosłownym, nie gatunkowym) - dużo przestrzeni, pogłosu, delikatnych szumów i trzasków, strzępy fraz wysamplowanych z jakichś zapomnianych klubowych piosenek, filmów, zimne i dojmująco melancholijne frazy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;distant sounds&lt;/span&gt; i delikatną, ale hipnotycznie pulsującą warstwę basową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burial sam określa swoje utwory raczej mianem "dźwięku" niż "muzyki". Forma jest tu mniej ważna niż feeling, hipnotyzujący niczym stukanie kół nocnego pociągu soundtrack do wielkomiejskiej nocnej melancholii, urban-impresjonizm naszych czasów. Gdyby ktoś wpadł na szalony pomysł, by w dzisiejszej estetyce nakręcić remake &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Blade Runnera&lt;/span&gt; - soundtrack już jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;South London Boroughs&lt;/span&gt; to debiutancka EP-ka i jest to debiut naprawdę mocny. Tylko dwa z zamieszczonych tu utworów znalazły się na pierwszym albumie. Warto więc kupić ten krążek (pozostanę przy tym staromodnym określeniu, choć sam kupiłem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;SLB&lt;/span&gt; w postaci plików) dla pozostałych dwóch - tytułowego, zawierającego już wszystkie elementy stylu Buriala (zaskakujące jak ten facet wskakuje w branżę muzyczną z językiem od razu ukształtowanym, w pełni indywidualnym, na tyle dookreślonym, że późniejsza, nieznaczna już tylko ewolucja, momentalnie wywołuje ze strony niektórych krytyków zarzuty wtórności, moim zdaniem zresztą chybione), oraz świetnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Night Train&lt;/span&gt;. Dla kogoś, kto jeszcze do tej pory nie słyszał jeszcze muzyki Buriala, będzie to świetny (i niedrogi) apetizer przed daniem głównym w postaci albumu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3245295440761531735?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3245295440761531735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3245295440761531735' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3245295440761531735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3245295440761531735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2009/05/burial-south-london-boroughs.html' title='Burial - South London Boroughs'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/Sh6UNLLP1iI/AAAAAAAACg8/C_IIWg0uavs/s72-c/333.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3305712745393105101</id><published>2009-02-05T11:58:00.005+01:00</published><updated>2009-02-05T12:50:32.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Márta Kurtág'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='György Kurtág'/><title type='text'>Kurtág - Játékok (György &amp; Márta Kurtág)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SYrG70ZeTJI/AAAAAAAACEs/3NZdG8olJyE/s1600-h/31Ndd7xj8bL._SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SYrG70ZeTJI/AAAAAAAACEs/3NZdG8olJyE/s400/31Ndd7xj8bL._SS500_.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299266642534878354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Játékok&lt;/span&gt;. Czyli gry. Gierki właściwie, bo najkrótsza to zaledwie osiemnaście sekund, a tylko trzy przekraczają dwie minuty. Już to zwiastuje, że duch Weberna będzie tu wiał często a gęsto - mało nut, dużo treści. Ale nie tylko Weberna. Także Strawińskiego (przyzwanego imiennie), Ligetiego (przyzwanego prawie imiennie), innego wielkiego Madziara - Bartoka. Też minimalisty... wróć. Słowo zawłaszczone. Kondensisty? Kondensatora. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Beating - Quarrelling&lt;/span&gt; - takie kilka prostych, papryczano-agresywnych dźwięków, po jakiejś pentatonice, niczym wyjęte z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mikrokosmosu&lt;/span&gt;. A może zresztą wyjęte, kto by się połapał, tyle tego... Często tu bywa elegijnie, neo-impresjonistycznie, zdarzają się fragmenty punktualistyczne, ale jednak stonowane. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Flowers we are, mere flowers...&lt;/span&gt; brzmi tytuł pierwszej z gierek i w sumie wokół tego się wszystkie obracają, co już wybitnie punktują cztery użyte w roli komentarza (nie należące do cyklu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Játékok&lt;/span&gt;) transkrypcje fragmentów Bacha. Strzał celny, cóż że w stopę. Bo te transkrypcje udały się Kurtágowi tak, że tylko je wyciąć i w ramki oprawić. No i oczywiście przez to trochę przyćmiewają dzieło samego kompozytora. Chorał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aus tiefer Not schrei ich zu dir&lt;/span&gt; już w oryginale szarpie przecież za trzewia, a tutaj, podany po elegijno-webernowskiej pierwszej z gierek (tytuł powyżej - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;no comment&lt;/span&gt;)... Żeby to jeszcze była transkrypcja typu transkrypcja. A to jest transkrypcja typu arcydzieło - żadnego romantycznego fortepianizowania Bacha a przy tym sto procent chorału w chorale i dwieście procent &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cantus&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;firmus&lt;/span&gt;. Nie mówiąc już o tym, jak w uwerturze z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Actus tragicus&lt;/span&gt; Kurtagowie sobie nawzajem echo robią... Śliczne. Że tanie? No, co najmniej tak tanie jak dialogi chórów w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kommt, ihr Töchter, helft mir klagen&lt;/span&gt;. Czyli tak, że klękać i nie burczeć mi tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klękać, płytę kupować a przed państwem Kurtagami czapki z głów zdejmować. &lt;span&gt;I czekać na następne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Játékoki&lt;/span&gt; (aktualnie jest tego siedem tomów), wciąż komponowane i aktualnie wydawane z podtytułem &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Diary Entries and Personal Messages&lt;/i&gt;. Refleksję na temat ich ewentualnego kompletnego nagrania zachowam dla siebie, bo smutna jest i zapeszać nie chcę. Zamiast pointy więc - kilka dźwięków:&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/UzRsDD5xbOE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/UzRsDD5xbOE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3305712745393105101?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3305712745393105101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3305712745393105101' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3305712745393105101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3305712745393105101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2009/02/kurtag-jatekok-gyorgy-marta-kurtag.html' title='Kurtág - Játékok (György &amp; Márta Kurtág)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SYrG70ZeTJI/AAAAAAAACEs/3NZdG8olJyE/s72-c/31Ndd7xj8bL._SS500_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-8101937113345290626</id><published>2009-01-06T10:55:00.001+01:00</published><updated>2009-01-06T11:50:32.886+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bartłomiej Brat Oleś'/><title type='text'>Bartłomiej Brat Oleś - FreeDrum Suite</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SWMq80YflcI/AAAAAAAAB-A/lwQNGbeASe8/s1600-h/277501_Free_Drum_Suite.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SWMq80YflcI/AAAAAAAAB-A/lwQNGbeASe8/s400/277501_Free_Drum_Suite.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;FreeDrum Suite&lt;/i&gt; dostałem prawie dokładnie trzy lata temu. Jednak dopiero teraz, robiąc research do tej recenzji, przeczytałem co piszą o niej inni. No i trafiłem oczywiście (między innymi) na recenzję &lt;a href="http://www.diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Recenzje&amp;amp;Id=994"&gt;Roberta Żurawskiego&lt;/a&gt; na Diapazonie, oraz dyskusję, jaką wywołała. W związku z tym, w ramach dalszej blogoizacji tego miejsca, pozwolę sobie, zamiast pisać od podstaw sążnistą recenzję, popełnić raczej dzieło zależne, czyli popolemizować odrobinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadzam się naturalnie, że płyta solo to wyzwanie. A płyta na perkusję solo to już jazda bez trzymanki. Tyle, że moim zdaniem Bartłomiej Oleś z tej próby wychodzi obronną ręką (artystycznie; czy komercyjnie - nie wiem, pewnie nie, ale nie obchodzi mnie to). Szczerze mówiąc, dostawszy do rąk ten pięknie wydany krążek, ja też miałem pewne oczekiwania, czegoś tam się spodziewałem. Tyle, że czegoś dokładnie przeciwnego niż pan Żurawski - polirytmicznych, wyrafinowanych brzmieniowo, nieoczywistych, nieagresywnych, introwertycznych, nieco impresjonistycznych struktur. Bądź co bądź na okładce widniało nazwisko Oleś a nie np. Mołr Drammaz. Wniosek prosty - usatysfakcjonowany mógł być tylko jeden z nas. Ewentualnie żaden, ale na szczęście to nie ten przypadek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, ujmując sprawę krótko, po wojskowemu - to jest świetna płyta - bardzo przemyślana, świetnie nagrana, bogata w detale, sonorystyczne i rytmiczne niuanse. Natomiast trzeba zastrzec, że jest to muzyka wymagająca od słuchacza jednej rzeczy - skupienia. I to skupienia absolutnego. Wystarczy się rozproszyć na moment, by magia prysnęła i pozostały tylko dźwięki, szumy, stuki. Ale to nie jest wada. To tylko założenie wstępne. Akceptujesz te "warunki licencji" i wciskasz &lt;i&gt;play&lt;/i&gt;, albo nie akceptujesz i wciskasz &lt;i&gt;eject&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to &lt;i&gt;play&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-8101937113345290626?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/8101937113345290626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=8101937113345290626' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/8101937113345290626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/8101937113345290626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2009/01/bartomiej-brat-ole-freedrum-suite.html' title='Bartłomiej Brat Oleś - FreeDrum Suite'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SWMq80YflcI/AAAAAAAAB-A/lwQNGbeASe8/s72-c/277501_Free_Drum_Suite.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-1043996056110245271</id><published>2008-10-29T12:09:00.003+01:00</published><updated>2008-10-29T12:34:44.876+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rhythm of Snow'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Yagya'/><title type='text'>Yagya - Rhythm of Snow</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SQhE-HzP4zI/AAAAAAAABhg/l00pvVIADDc/s1600-h/d0170a551c865f16d75d77af7546d729_full.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 396px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SQhE-HzP4zI/AAAAAAAABhg/l00pvVIADDc/s400/d0170a551c865f16d75d77af7546d729_full.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262531998619001650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziesięć ambientowych kompozycji autorstwa Aðalsteinna Guðmundssona. Z Islandii, a jakże. Dziesięć płatków śniegu. Bez tytułów, tylko z numerkami. Bo płatki śniegu jak to płatki śniegu: niby takie same, a każdy inny; niby inne, a jednak wszystkie podobne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Snuje się ten ambiencik tak beztrosko i przyjemnie jak patrzy się na padający powoli śnieg. Nie zawieję, nie zamieć. Nie, nic z tych rzeczy. Mróz szczypie w policzki a śnieg sobie pruszy. Jest bezwietrznie, mroźnie ale nie... zimno. Guðmundsson używa chłodnych barw, przyprawia to odrobiną szumów, ale w sumie ten miękko pulsujący bas (w zasadzie jedyna regularna - może aż za bardzo regularna - pulsacja w tych kompozycjach - Yagya nie używa barw pseudoperkusyjnych), lejące się z jednego ucha w drugie leniwe motywy i dźwiękowe plamy, to wszystko jest takie harmonijne, bezpieczne, uspokajające. Nie ma w tym nic z nastroju alienacji i mroku jaki bardzo podobnymi w sumie barwami odmalowuje Burial. Nie mówiąc już o depresyjnym świetle rodem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nói albinói&lt;/span&gt;. To jakaś inna Islandia. Która z nich prawdziwsza? Nie wiem. Ale czy to w ogóle ważne?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-1043996056110245271?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/1043996056110245271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=1043996056110245271' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1043996056110245271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1043996056110245271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/10/yagya-rhythm-of-snow.html' title='Yagya - Rhythm of Snow'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SQhE-HzP4zI/AAAAAAAABhg/l00pvVIADDc/s72-c/d0170a551c865f16d75d77af7546d729_full.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-7020641336803416865</id><published>2008-05-28T12:40:00.006+02:00</published><updated>2009-06-23T14:58:50.276+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wolfgang Amadeus Mozart'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Academy of Ancient Music'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jaap Schröder'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christopher Hogwood'/><title type='text'>Mozart - The Symphonies (Christopher Hogwood, Jaap Schröder)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SD02yNsRe5I/AAAAAAAAAxw/JUa3AN5ZXLs/s1600-h/mozart+hogwood.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SD02yNsRe5I/AAAAAAAAAxw/JUa3AN5ZXLs/s400/mozart+hogwood.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5205376980606876562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zawsze uważałem, że wydawnictwa typu "complete cośtam" powinny być adresowane do zupełnych świrów z zacięciem muzykologicznym, których z powodu takiego czy innego skrzywienia zawodowego interesują mało znane dzieła danego kompozytora. Jeśli kogoś interesuje najlepsze nagranie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jowiszowej&lt;/span&gt; to może ją sobie kupić na pojedynczym CD przebierając w setkach, jeśli nie tysiącach wykonań. Natomiast kilkunasto- czy czasem nawet kilkudziesięciopłytowy boks kupuje się po to, żeby posłuchać tego, czego po prostu nie (na)grywa się na co dzień, poznać twórczość danego kompozytora w szerszym kontekście - niesłusznie zapomnianych cymeliów, całkiem słusznie zapomnianych gniotów, juveniliów, utworów pomniejszych, nieukończonych, czy nawet chałtur - wbrew pozorom to one, nie arcydzieła, stanowią chleb powszedni kompozytora a i na arcydzieła umieszczone w takim kontekście czasem można spojrzeć zupełnie świeżym okiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komplet symfonii Mozarta nagrany przez Hogwooda to wzorcowy przykład tego typu kompendium. Zawiera nie tylko czterdzieści jeden symfonii kanonicznych, ale także dzieła o podważanym autorstwie, apokryfy, alternatywne wersje oraz sporą dawkę muzyki  związanej w ten czy inny (zwłaszcza formalny) sposób z symfoniami. Pamiętajmy, że w czasach Wolfganga Amadeusza (a zwłaszcza jego młodości) termin "symfonia" był jeszcze dość niesprecyzowany, określano nim utwory o różnych rozmiarach i formach, często zamiennie używano terminów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sinfonia&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;overtura&lt;/span&gt;, więc wybór tego co jest "symfonią" w naszym rozumieniu a co nią nie jest, zwłaszcza w stosunku do mozartowskich juveniliów jest często wyborem czysto arbitralnym i dokonanym mocno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a posteriori&lt;/span&gt;. W dodatku jest to wybór mocno rzutujący na obecną popularność tych dzieł - te, które dostały się do symfonicznego kanonu, mają szansę zaistnieć choćby przy okazji nagrań innych kompletów symfonii. Te, które się nie dostały - pozostają zapomnianymi ciekawostkami dla muzykologów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hogwood nagrał swój komplet na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych z dużą dbałością o muzykologiczną stronę przedsięwzięcia. Symfonie są pogrupowane wg kryteriów chronologiczno-geograficznych a proporcje składu orkiestry zmieniają się w zależności od warunków, jakimi mógł dysponować w tym czasie kompozytor. Większość nagrań jest dokonana jeszcze analogowo. Zarówno jeśli chodzi o interpretację jak i dźwięk (w znaczeniu pracy reżyserów dźwięku, ale także barwy orkiestry) bywa często zestawiany z nagraniem Pinnocka, z korzyścią dla tego drugiego. Nie jestem aż tak zagorzałym mozartystą, aby włączać się w tą polemikę. Dla mnie zarówno dźwięk jak i interpretacja (bardziej zachowawcza ponoć niż u Pinnocka) są wystarczająco dobre (i wystarczająco HIP-owe), natomiast argument w postaci dodatkowych pięciu płyt muzyki w wydawnictwie tego typu i przy innych różnicach sprowadzających się do niuansów, w moich oczach przechyla szalę na korzyść Hogwooda. A w podjazdowych wojenkach o najlepszą interpretację tej czy innej symfonii (choćby wspomnianej wcześniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jowiszowej&lt;/span&gt;) i tak pewnie by się okazało, że karty rozdają inni panowie, nie startujący póki co w kategorii &lt;span style="font-style: italic;"&gt;complete symphonies&lt;/span&gt;: Harnoncourt? Minkowski?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-7020641336803416865?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/7020641336803416865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=7020641336803416865' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7020641336803416865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7020641336803416865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/05/mozart-symphonies-christopher-hogwood.html' title='Mozart - The Symphonies (Christopher Hogwood, Jaap Schröder)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SD02yNsRe5I/AAAAAAAAAxw/JUa3AN5ZXLs/s72-c/mozart+hogwood.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-2625850420448019702</id><published>2008-04-25T16:15:00.018+02:00</published><updated>2008-04-27T17:41:43.792+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Portishead'/><title type='text'>Portishead - Third</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBHngzhBNwI/AAAAAAAAArM/U3nqsnz0jhE/s1600-h/P3cover1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBHngzhBNwI/AAAAAAAAArM/U3nqsnz0jhE/s400/P3cover1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5193186396105422594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niemal punktualnie o dziewiątej rano do moich drzwi zapukał kurier i przyniósł przesyłkę z Amazonu. To mogło oznaczać tylko jedno - nie wyjdę do pracy, zanim nowa płyta Portishead nie znajdzie się na iPodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak chyba wielu z nas, dawno już spisałem Portishead na straty. Lata dziewięćdziesiąte przeminęły, trip-hop w zasadzie jest kierunkiem tak samo zamkniętym jak grunge. Był i znikł, skończył się (chyba bardziej pokoleniowo niż stylistycznie), pozostały płyty i pewne elementy, charakterystyczne brzmienia błąkające się po różnych płytach w stylistykach neo- i post-... Informacja o reaktywacji czołowego przedstawiciela tego gatunku, o nowej płycie - licząc tylko studyjne, pierwszej od niemal jedenastu lat i dopiero... trzeciej (sic!) w całej karierze - była więc sporym zaskoczeniem no i co tu kryć, narobiła apetytu. Już dawno nie oczekiwałem tak premiery żadnej płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie zawiodłem się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście już słychać głosy zawiedzionych tym, że zespół nie nagrał klonu poprzedniego krążka. Spuśćmy na nie zasłonę milczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Third&lt;/span&gt; jest z jednej strony odwrotem stylistycznym trochę w kierunku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dummy&lt;/span&gt;, z drugiej - dowodzi, że zespół doskonale wie co przez te dziesięć lat działo się w muzyce, doskonale czuje się w naszych czasach i nie po to nagrał płytę aby zaklinać przeszłość i wracać do roku 1997. Nie ma tu walącego po głowie basu, "vinylowych" trzasków, czy "telefonicznych" sampli. Znowu jesteśmy w świecie dźwięków bardziej analogowych, ale to analogowość podana na wskroś współcześnie, kiedy trzeba dyskretnie podparta komputerową obróbką (świetnie "połamana" elektronicznie perkusja w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Plastic&lt;/span&gt;). Dużo tu brzmień akustycznych, hammondów, analogowych syntezatorów, dźwięków brudnych, industrialnych, jazgotliwych, stukań, łomotów. Nawet z najbardziej "portisheadowych" kawałków co i rusz znienacka wyziera duch a to Blixy Bargelda a to znów Miki Vainio. Muzyka Portishead może straciła nieco na gęstości, tłustości, ale ładunek melancholii zawsze obecny w ich kompozycjach a tu jeszcze podkreślony wyrafinowanymi aranżacjami, rekompensuje to z nawiązką. W większości nie są to już trip-hopowe piosenki w układzie zwrotka-refren, raczej rozwijające się fazami kompozycje, co oczywiście będzie wadą dla osób oczekujących kolejnych hitów w stylu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sour Times&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzień dzisiejszy najmocniejsze punkty tej płyty to dla mnie:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;We Carry On&lt;/span&gt; - parzysty rytm rodem z krzyżówki Öszibarack z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cold wave&lt;/span&gt;, dużo chłodnej elektroniki, jękliwa gitara, werble, mógłbym tego słuchać w kółko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Machine Gun&lt;/span&gt; - agresywny rytmicznie noizowy podkład w połączeniu z analogowymi syntezatorami, coś w połowie drogi pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hunterem&lt;/span&gt; Björk a Pan Sonicem,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Rip&lt;/span&gt; - ballada tak nastrojowa, depresyjna, jak to tylko Beth Gibbons zaśpiewać potrafi;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kończy się powtarzanym elektronicznym, dronowym glissandem, do którego dochodzi w unisonie wiolonczela. Tak mogłaby się kończyć płyta Einstürzende Neubauten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się to nowe wcielenie Portishead. Podoba mi się, że odnaleźli się we współczesnej stylistyce, że pozostają sobą a nie brzmią jak własni epigoni, albo - co gorzej - jak parodia samych siebie. Stwierdzenie, że "warto było czekać dziesięć lat na tą płytę", to oczywista przesada. To nie jest i nie może być płyta rewolucyjna, bo od robienia rewolucji są dzisiaj młodsi. Ale mimo to, warto było wejść do studia po tylu latach i nagrać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Third&lt;/span&gt;. Choćby po to, żeby wszystkim pokazać, jak powinien wyglądać prawdziwy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;come back&lt;/span&gt;: właśnie tak. Czapki z głów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. (27.04.2008) Robert Sankowski we &lt;a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,5157043.html"&gt;wczorajszej GW&lt;/a&gt; mocno akcentuje związki pomiędzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Third&lt;/span&gt; a stylistyką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cold wave&lt;/span&gt;. A Królewna po wysłuchaniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We Carry On&lt;/span&gt; stwierdziła: "Tak mógłby grać Joy Division, gdyby żyli dzisiaj". Coś w tym musi być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-2625850420448019702?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/2625850420448019702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=2625850420448019702' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2625850420448019702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2625850420448019702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/04/portishead-third.html' title='Portishead - Third'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBHngzhBNwI/AAAAAAAAArM/U3nqsnz0jhE/s72-c/P3cover1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-2375599519137183877</id><published>2008-04-24T14:44:00.004+02:00</published><updated>2008-04-24T15:05:39.065+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miles Davis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Charlie Parker'/><title type='text'>Charlie Parker, Miles Davis - Bird &amp; Miles (Historical Sessions Digitally Remastered)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBCBBzhBNvI/AAAAAAAAArE/r0GG-SMMiuo/s1600-h/simg_t_od13260wh2ng.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBCBBzhBNvI/AAAAAAAAArE/r0GG-SMMiuo/s400/simg_t_od13260wh2ng.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5192792238366734066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten krążek to wydana w 1995 roku cyfrowo remasterowana wersja składanki wydanej ledwie siedem lat wcześniej (1988). Od pierwszego wydania różni się ilością utworów (tu mamy ich trzynaście zamiast siedmiu) no i zapewne dźwiękiem, ale tego nie jestem w stanie stwierdzić nie mając porównania z poprzednią wersją. Tak czy siak, ze względu na dodatkowy materiał, po wydanie wcześniejsze raczej sięgać nie warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompilacja zawiera nagrania zespołu Charliego Parkera (z młodym Davisem jako sidemanem) z różnych sesji nagraniowych z lat czterdziestych. Dźwięk, jak na wiek nagrań, jest bardzo dobry. Część utworów to standardy grywane potem bardzo często (i wręcz do znudzenia pojawiające się na nagraniach) przez zespół Davisa, z nieśmiertelnymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Night in Tunisia&lt;/span&gt; i &lt;span class="title"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Embraceable You&lt;/span&gt; na czele, ale z ośmiu utworów autorstwa samego Birda wiele pojawia się tylko na jego płytach z lat czterdziestych a potem dopiero na składankach wydawanych na CD. I dla nich warto nabyć ten krążek, nawet posiadając już bogatą dyskografię wczesnych nagrań króla trąbki.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-2375599519137183877?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/2375599519137183877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=2375599519137183877' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2375599519137183877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2375599519137183877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/04/charlie-parker-miles-davis-bird-miles.html' title='Charlie Parker, Miles Davis - Bird &amp; Miles (Historical Sessions Digitally Remastered)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/SBCBBzhBNvI/AAAAAAAAArE/r0GG-SMMiuo/s72-c/simg_t_od13260wh2ng.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-9206674928478125131</id><published>2008-03-24T18:37:00.006+01:00</published><updated>2008-03-24T19:06:25.687+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Robert Schumann'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alfred Cortot'/><title type='text'>The Great Art of Alfred Cortot - Robert Schumann</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Schumann:&lt;/span&gt; Papillons op. 2, Kreisleriana op. 16, Carnaval op. 9, Davidsbündlertänze op. 6, Symphonische Etüden op. 13, Dichterliebe op. 48&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R-fnyiDK0dI/AAAAAAAAAmI/Prusku4g7sU/s1600-h/Front.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R-fnyiDK0dI/AAAAAAAAAmI/Prusku4g7sU/s400/Front.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181364751632617938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tytuł mówi sam za siebie - Alfred Cortot wielkim poetą był i basta. A kto twierdzi inaczej ten jest niemuzykalny albo wręcz głuchy (albo jedno i drugie, o!) - to  jest podstawowy argument wielbicieli tego typu nagrań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to ta płyta powinna je rozwiać. Pozostaje tylko przebić się przez jakość nagrań z lat 1929-37 - mono, notoryczne przestery, obcięta góra, obcięty dół, dynamika wołająca o pomstę do nieba. Coś pominąłem? A, tak. Jest jeszcze Charles Panzéra śpiewający umarłą na szczęście dawno temu manierą - co dźwięk to portamento, trzęsące się wibrato wpadające w tremolo... No i sam Cortot też oczywiście jest dzieckiem swojej epoki, co oczywiście akurat w przypadku muzyki Schumanna nie jest aż taką wadą. To w końcu żelazne pozycje repertuarowe tamtych czasów, kiedy pianista był odpowiednikiem dzisiejszego guitar-hero i jego "tryskających solówek" (© by Frank Zappa). Pełna ekstaza. Afektacja. Och, jak on gra! Pani baronowo, jak on gra! Co za crescendo, co za rubato, a to adagio jakie wzruszające, kisiel w majtkach normalnie... Pani baronowo! No co też pani!... och och och och...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość. Wracamy do współczesności. Cortota odstawiamy na półkę z tabliczką "wielcy poeci". Pardon, "wielki pianizm", oczywiście. Niech tam stoi. Nie dotykać eksponatów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-9206674928478125131?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/9206674928478125131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=9206674928478125131' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/9206674928478125131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/9206674928478125131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/03/great-art-of-alfred-cortot-robert.html' title='The Great Art of Alfred Cortot - Robert Schumann'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R-fnyiDK0dI/AAAAAAAAAmI/Prusku4g7sU/s72-c/Front.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-6161675776069301418</id><published>2008-03-11T11:50:00.007+01:00</published><updated>2008-03-11T12:29:48.281+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agressiva 69'/><title type='text'>Agressiva 69 - Hammered by the Gods</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R9ZkFrMPX-I/AAAAAAAAAkc/v8NLzEaGk2s/s1600-h/0f7bfc3e6ee22e64.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R9ZkFrMPX-I/AAAAAAAAAkc/v8NLzEaGk2s/s400/0f7bfc3e6ee22e64.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5176434870365151202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Odświeżam sobie od jakichś dwóch tygodni sztandarowe dokonanie rzeszowskiej jeszcze wówczas grupy Agressiva 69. Płytę nagrano w 1994 roku - czternaście lat temu. Kto jeszcze pamięta, jak wtedy wyglądał świat, polski rynek muzyczny? Dość wspomnieć, że w dwóch utworach na płycie Agressivy udziela się mało wówczas znana wokalistka... Justyna Steczkowska. Pionierskie czasy, chciałoby się rzec - czasy sklepów z kasetami, czasy przedinternetowe, czasy papierowych zinów i giełd płytowych. Inna epoka. Na pewno wówczas słuchanie takiej muzyki było pewnym wyznacznikiem środowiskowym. Nie mówiąc o graniu. Agressivie 69 należy się miano polskich pionierów nurtu elektronicznego z elementami industrialnymi i basta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Then was then and now is now&lt;/span&gt;. Słucham tej płyty w roku 2008 i przelatuje przeze mnie. Słychać tu NIN, słychać Skinny Puppy, Ministry. To jednak trochę za mało. Dzisiaj nie trzeba kupować płyt na giełdzie. Zamiast "polskiego NIN" mogę wybrać prawdziwe. I wybieram. Zdaję sobie sprawę, że ludzie, którzy kupowali płyty A69 w pierwszej połowie lat 90-tych, będą mieli do tego krążka zupełnie inne podejście, że na wrażenia muzyczne nałożą się sentymenty i wspomnienia. Dla nich zresztą przygotowano jakiś czas temu reedycję (na zdjęciu okładka właśnie tej wersji) z - jak to w zwyczaju - bonusami w postaci dwóch miksów autorstwa CKOD i Nushee. Do mnie - bez tej całej "wartości dodanej" - ta muzyka po prostu nie przemawia. To może znaczyć, że się zestarzała. A naprawdę dobre płyty się nie starzeją.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-6161675776069301418?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/6161675776069301418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=6161675776069301418' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/6161675776069301418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/6161675776069301418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/03/agressiva-69-hammered-by-gods.html' title='Agressiva 69 - Hammered by the Gods'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R9ZkFrMPX-I/AAAAAAAAAkc/v8NLzEaGk2s/s72-c/0f7bfc3e6ee22e64.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3051683068487624117</id><published>2008-03-04T16:49:00.007+01:00</published><updated>2008-03-04T17:35:01.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aaron Rosand'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Johann Sebastian Bach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Georg Philipp Telemann'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Eugène Ysaÿe'/><title type='text'>Aaron Rosand: Unaccompanied Violin - Bach, Telemann, Ysaye</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bach:&lt;/span&gt; Sonata no. 1 in G minor, Partita no. 2 in D minor&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Telemann:&lt;/span&gt; Fantasia IV, Fantasia XII&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ysaÿe:&lt;/span&gt; Sonata No. 2 op. 27 no. 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obsession&lt;/span&gt;, Sonata no. 6 op. 27 no. 6&lt;/blockquote&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R81vgXD6L1I/AAAAAAAAAjQ/eVu8wdTC7xE/s1600-h/cover.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R81vgXD6L1I/AAAAAAAAAjQ/eVu8wdTC7xE/s400/cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5173914148655476562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;Urodzony w 1927 roku Aaron Rosand to wysoko ceniony w świecie wiolinistyki specjalista od romantyzmu. Jak na tego kalibru uznanie zaskakuje jego stosunkowo skromna dyskografia. Mówi się, że nie trafił w czas. Jako spadkobierca wielkiej romantycznej wiolinistyki trafił z karierą na lata regresu jej popularności i - jak sam pomstuje w notce programowej do płyty - degrengolady. Nie mnie oceniać, ile w tym, nieco belferskim w tonie, gadaniu jest prawdy a ile rozgoryczenia człowieka, który "spóźnił się na swoją epokę"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagranie, dokonane dla niszowej wytwórni Audiofon, też jest poniekąd belferskie. Rosand, mający za sobą - bagatela - prawie pięćdziesiąt lat kariery zawodowej (debiutował w wieku dziesięciu lat), jest tu świadomy swojej "wczorajszości" ale nie idzie na kompromis. Przeciwnie, z przekorą starego, dobrze wychowanego gentlemana, robi swoje z najwyższą starannością, godnością i klasą. W notce programowej psioczy na współczesne wielkie sale koncertowe (zadziwiająca, choć zapewne nieintencjonalna zbieżność z HIP-owcami), naturalnie więc tego nagrania dokonano we wnętrzu zupełnie odmiennym, mniejszym, mogącym jak on sam to określił "pracować jako wielkie pudło rezonansowe". Założenie słuszne i efekt też znakomity - jakość dźwięku, jego klarowność, dynamika i bliska perspektywa, to niewątpliwie atut tej płyty. Utwory nagrano bez jakichkolwiek cięć, obróbki elektronicznej, odszumiania i tym podobnych chwytów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A interpretacja... Cóż. Ujmując krótko: to jest płyta dla miłośników romantycznej wiolinistyki a nie dla fanów baroku. Niech nikogo nie zmyli dobór repertuaru - nuty są Bacha i Telemanna ale muzyka z nich grana - na wskroś romantyczna. Nie jestem fanem takiego stylu interpretacji, stali czytelnicy wiedzą, że to nie moja bajka. Ale to nie zmienia faktu, że Rosand budzi szacunek muzykalnością, dbałością o szczegół, o romantyczne piękno frazy. Nie mam nic przeciwko takiej muzyce, dopóki nie łączy się z wieszaniem psów na stylowym wykonywaniu tego repertuaru i negacją jakiejkolwiek innej, niż romantyczna, stylistyki i muzykalności. Co nie zmienia faktu, że z tego krążka najbardziej wchodzą mi dwie sonaty Eugène'a Ysaÿe - również skrzypka, przyjaciela Rosanda. W tym przypadku słychać, że kompozytor i wykonawca wywodzą się z jednej szkoły, jednej estetyki, jednego ducha i nawet jeśli jest to muzyka zapatrzona w barok (zwłaszcza druga sonata Ysaÿego, oparta o temat sekwencji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dies irae&lt;/span&gt;) to jest to barok widziany z perspektywy romantyzmu, perspektywy wspólnej dla nich obu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3051683068487624117?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3051683068487624117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3051683068487624117' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3051683068487624117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3051683068487624117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/03/aaron-rosand-unaccompanied-violin-bach.html' title='Aaron Rosand: Unaccompanied Violin - Bach, Telemann, Ysaye'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R81vgXD6L1I/AAAAAAAAAjQ/eVu8wdTC7xE/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-424290845378487967</id><published>2008-02-28T12:45:00.008+01:00</published><updated>2008-02-28T13:25:28.911+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Terje Rypdal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jan Garbarek'/><title type='text'>Terje Rypdal - Bleak House</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8anuU5sY3I/AAAAAAAAAik/OOTqg0wZGls/s1600-h/bleakhouse.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8anuU5sY3I/AAAAAAAAAik/OOTqg0wZGls/s400/bleakhouse.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5172005636408107890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8afRk5sY2I/AAAAAAAAAic/W5oWb7jHP54/s1600-h/TerjeRypdal-BleakhouseRE.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8afRk5sY2I/AAAAAAAAAic/W5oWb7jHP54/s400/TerjeRypdal-BleakhouseRE.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5171996346393846626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dla znających twórczość Rypdala spod znaku ECM, ten debiutancki album norweskiego mistrza gitary może być nieco zaskakujący. To jeden wielki miszmasz stylistyczny - cóż, w wieku dwudziestu jeden lat wyrzucenie z siebie wszystkich pomysłów szalonej głowy wydaje się ważniejsze od stylistycznej spójności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się od Hendrixa. Otwierający płytę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dead Mans Tale&lt;/span&gt; to ocierający się o plagiat trybut dla gitarzysty wszech czasów. Bądź co bądź był to rok 1968, świat gitary dzielił się na Hendrixa i całą resztę, trudno więc o bardziej oczywistą inspirację dla młodego adepta tego instrumentu. Jednak Rypdal już tutaj (tak jak i na całej płycie) pokazuje zaczątki swojego indywidualnego stylu. Duży pogłos, dominujące hammondy, nieco garażowe brzmienie perkusji a do tego solówki grane na... flecie. A potem jest jeszcze zdumiewajęcej. W &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wes&lt;/span&gt; i tytułowym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bleak House&lt;/span&gt; mamy bigbandowe aranżacje, jazzowy kontrabas, fortepian, gitarę - wszystko to oczywiście na raz, w ramach jednego utworu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Winter Serenade&lt;/span&gt; z kolei to prawie czyste free - gdyby nie różnice aranżacyjnie można by ją żywcem przenieść do co najmniej kilku późniejszych płyt Rypdala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najsłabiej wypadają dwa ostatnie kawałki: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sonority&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Feeling of Harmony&lt;/span&gt;. Można by je sobie z czystym sumieniem darować, tylko że wtedy ta i tak już niedługa (raptem 33 minuty) płyta stałaby się właściwie EPką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto zaznaczyć, że wśród muzyków udzielających się na płycie pojawia się inna ikona ECM - rówieśnik  Rypdala, Jan Garbarek. Ich ścieżki artystyczne będą się potem splatać jeszcze wiele razy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-424290845378487967?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/424290845378487967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=424290845378487967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/424290845378487967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/424290845378487967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/02/terje-rypdal-bleak-house.html' title='Terje Rypdal - Bleak House'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8anuU5sY3I/AAAAAAAAAik/OOTqg0wZGls/s72-c/bleakhouse.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-7228567148351325045</id><published>2008-02-25T14:29:00.007+01:00</published><updated>2008-02-25T15:01:10.454+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lao Che'/><title type='text'>Lao Che - Gospel</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8LDHU5sYoI/AAAAAAAAAgs/jPbG4VzOovo/s1600-h/SIN1111.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8LDHU5sYoI/AAAAAAAAAgs/jPbG4VzOovo/s400/SIN1111.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170909852811944578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Prawie nigdy nie recenzuję nowości. To świadomy wybór. I jak raz chciałem zrobić od tej zasady wyjątek (płyta ukazała się trzy dni temu - jak na tą stronę to rekord prędkości), to koledzy mnie uprzedzili. Nie żebym się tego nie spodziewał, po trosze oddałem pole walkowerem a za to teraz, jak na rasowego lenia przystało, posłużę się ich recenzjami. Zgadzam się z nimi na tyle, że po prostu nie miałoby sensu ubieranie tego samego we własne słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roody 102: &lt;a href="http://roody102.pl/2008/02/lao-che-z-bibli-w-tle.html"&gt;Lao Che z Biblią w tle&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mateusz Zimmerman: &lt;a href="http://depeszazimmermana.blox.pl/2008/02/13.html"&gt;Lao Che modlitwa ponowoczesna&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mogę dodać... Myślę, że nie tylko śledzący wieści dobiegające z obozu zespołu spodziewali się tej wolty stylistycznej. To, że po nagraniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powstania Warszawskiego &lt;/span&gt;po prostu nie ma innego kierunku, niż ucieczka w bok, było dla mnie oczywiste. Ta płyta po prostu musiała być zaskakująca, ergo - nie miała szansy zaskoczyć naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że pierwsze wrażenie było dość negatywne - muzyka wyraźnie prostsza, lżejsza, aranżacje "rzadsze", robiące wręcz wrażenie surowych. Nigdy nie lubiłem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Klucznika&lt;/span&gt; z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Guseł&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gospel&lt;/span&gt; w pewnym sensie w całości podąża w tamtą stronę. Jednak po paru przesłuchaniach się przekonałem. Całkiem miło toto buja, cytaty a to z reggae, a to z Santany, to znów pobrzmiewające rasowym disco lat 70-tych, na pierwszym planie częściej klawisze niż gitary. W sumie... czemu nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło z tą płytą trochę tak jak ze słynną "klątwą Nobla" (ponoć żaden noblista po dostaniu owej nagrody nie napisał już arcydzieła). Wszyscy niby wiedzieliśmy, że nie będzie drugiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powstania Warszawskiego&lt;/span&gt;, domyślaliśmy się, że następna płyta musi być i będzie próbą zmierzenia się nie tylko z inną stylistyką ale także innym poziomem tzw. gatunkowego ciężaru, ale skrycie liczyliśmy, że znowu nas walnie o ziemię i emocjonalnie sponiewiera. No i nic z tego. W zamian za to dostaliśmy przyjemnie bujający, ponadgatunkowy album o niebanalnych tekstach, aranżacjach zrobionych z jajem, album na którym słychać radość grania i po prostu dobrą zabawę. Nie koncept-rockowe arcydzieło. Nie tym razem. Nie szkodzi. To i tak płyta dobra i wyróżniająca się, zwłaszcza na tle tego, co się gra w Polsce. Warto po początkowym zawodzie dać jej drugą szansę. A jak trzeba to i trzecią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-7228567148351325045?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/7228567148351325045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=7228567148351325045' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7228567148351325045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7228567148351325045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/02/lao-che-gospel.html' title='Lao Che - Gospel'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R8LDHU5sYoI/AAAAAAAAAgs/jPbG4VzOovo/s72-c/SIN1111.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-2637037428719494893</id><published>2008-02-14T15:49:00.005+01:00</published><updated>2008-02-14T16:22:23.294+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='9lazy9'/><title type='text'>9lazy9 - Sweet Jones</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R7RVIE5sYkI/AAAAAAAAAgM/RgQM3dfGSxo/s1600-h/9lazy9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R7RVIE5sYkI/AAAAAAAAAgM/RgQM3dfGSxo/s400/9lazy9.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166848269743841858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak jak często mówi się o "brzmieniu ECM", tak wystarczy powiedzieć "styl Ninja Tunes" - i wszystko jasne. &lt;i&gt;Sweet Jones&lt;/i&gt; to tak zwany "wyjątek potwierdzający regułę". Włosi z 9lazy9 współpracują z NT praktycznie od jej początków, ale w przeciwieństwie na przykład do naszego Skalpela, raczej rozszerzają stylistyczne spektrum oferty tej wytwórni, niż wpisują się w jej mainstream.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gianluca Petrella (puzon), Mishael Levron (gitara), Manu Bandettini (flet), Adriano Tirelli (fagot) oraz odpowiedzialny za całą resztę James Bradell (znany także jako Funky Porcini*) nagrali tą płytę w górach Umbrii, w okolicach Orvieto. To bardzo ambientowa, letnia, bezpretensjonalna muzyka. Chwilami delikatnie zahaczająca o klimaty Aphexowych &lt;i&gt;Ambient Works&lt;/i&gt;, czasami zbliżająca się do Laswellowego dubu. Cały czas zachowująca jazzujący klimat, ale zupełnie odmienna od kwaśno-jazzowych klimatów z północy - skreczy, mocnego bitu, soczystego kontrabasu, gęstej klubowej atmosfery. Cóż, Włochy to po prostu inny klimat niż Wielka Brytania. Inne światło, inne powietrze, inne temperatury, inne jedzenie. I muzyka też musi być - i jest - inna. Tu nawet organy Hammonda brzmią jakoś inaczej, lżej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popadam w tym momencie w stereotyp - ale cała ta płyta jest właśnie jak najbardziej graniem na tego typu stereotypach. Trochę easy-listening jazzu, nieagresywne brzmienie, lekkie rytmy (dużo inspiracji latynoskich, kłania się oczywiście Jobim), do tego jeszcze dopieszczone, przestrzenne aranżacje z ładnymi samplami i dostajemy muzykę lekką, łatwą ale... niebanalną. Pościelówę, ale taką której można też bez zażenowania posłuchać w sytuacji niełóżkowej. A to nieczęste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr /&gt;* - &lt;i&gt;funghi porcini&lt;/i&gt; to po włosku borowiki (prawdziwki).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-2637037428719494893?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/2637037428719494893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=2637037428719494893' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2637037428719494893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2637037428719494893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/02/9lazy9-sweet-jones.html' title='9lazy9 - Sweet Jones'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R7RVIE5sYkI/AAAAAAAAAgM/RgQM3dfGSxo/s72-c/9lazy9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-8214560892858158896</id><published>2008-02-04T17:21:00.001+01:00</published><updated>2008-02-04T17:55:49.743+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aphex Twin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alarm Will Sound'/><title type='text'>Acoustica: Alarm Will Sound performs Aphex Twin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R6c76lM4yII/AAAAAAAAAe0/RNxYEGhfruk/s1600-h/aphex.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R6c76lM4yII/AAAAAAAAAe0/RNxYEGhfruk/s400/aphex.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5163161375408179330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszyscy którzy znają moje gusta muzyczne wiedzą, że Aphexa uważam za jednego z kreatywniejszych muzyków naszych czasów. Bez podziału na muzyków "poważnych" i "niepoważnych". Wymiana doświadczeń funkcjonuje tu w obie strony, o czym świadczy zarówno wykonywanie muzyki z kręgu wytwórni Warp na festiwalach w stylu berlińskiego Maerzmusik, jak i całkiem "poważne" inspiracje i kolaboracje Aphexa i innych elektroników. Aphex ma na swoim koncie świetną symfoniczną wersję utworu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ICCT Hedral&lt;/span&gt; wykonaną przez orkiestrę Philipa Glassa. Tamto nagranie było dla mnie punktem odniesienia i aperitiffem po którym na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Acousticę&lt;/span&gt; rzuciłem się niczym pies myśliwski na zdobycz. No i niestety, zawiodłem się trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie chcę powiedzieć, że Alarm Will Sound nagrali złą płytę. Aranże są zrobione perfekcyjnie a maestria z jaką te piekielnie trudne technicznie (perkusja! perkusja! perkusja!) utwory są wykonane w całości niemal akustycznie, budzi podziw. Tyle, że w przypadku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ICCT Hedral&lt;/span&gt; wersja symfoniczna biła oryginał na głowę. Tutaj niestety mamy do czynienia ze "światłem odbitym" - nie jest to zła muzyka, ale poza zachwytem nad maestrią techniczną trudno podać jakieś powody dla których warto byłoby sięgnąć po te wersje a nie po oryginały. Może trzeba było podejść do sprawy bardziej kreatywnie i swobodnie zarazem, raczej napisać wariacje na temat utworów Aphexa niż po prostu je aranżować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żeby tej płyty się źle słuchało. W końcu to wciąż te same świetne kompozycje, do tego bardzo dobrze zagrane. Ale liczyłem na więcej, na jakąś "wartość dodaną". I to nie ja zawiesiłem poprzeczkę tak wysoko, ale sam Aphex Twin już to współpracując z Glassem czy otwarcie inspirując się Cagem na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Drukqs'ach&lt;/span&gt;. Alarm Will Sound tej poprzeczki nie przeskoczyli, co nie znaczy że nie latają całkiem wysoko. A ja może jeszcze doczekam się czegoś, co zaspokoi mój apetyt. Może jakiś chór nagra &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Windowlickera&lt;/span&gt;? Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Halber Menschem&lt;/span&gt; Einstürzende Neubautenów na stronie B. Marzenia ściętej głowy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-8214560892858158896?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/8214560892858158896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=8214560892858158896' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/8214560892858158896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/8214560892858158896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2008/02/acoustica-alarm-will-sound-performs.html' title='Acoustica: Alarm Will Sound performs Aphex Twin'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R6c76lM4yII/AAAAAAAAAe0/RNxYEGhfruk/s72-c/aphex.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-5751615991828256787</id><published>2007-12-18T17:05:00.000+01:00</published><updated>2007-12-18T17:49:39.763+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ludovico Einaudi'/><title type='text'>Ludovico Einaudi - La Scala: Concert 03 03 03</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2f6Ecxz93I/AAAAAAAAAaU/2t57A4-Lh3I/s1600-h/einaudi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2f6Ecxz93I/AAAAAAAAAaU/2t57A4-Lh3I/s400/einaudi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5145356053645621106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Twórczość Ludovico Einaudiego sytuowana jest często w szufladkach z etykietami &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ambient&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;minimal&lt;/span&gt;. Ambientem można to nazwać z pewnością. Do etykietki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;minimal music&lt;/span&gt; chętnie przyznaje się sam kompozytor. Ja tą twórczość pozwalam sobie opatrzeć ostrzegającą nalepką "kicz!" i odłożyć gdzieś poza pole widzenia (czy raczej słyszenia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dwupłytowym nagraniu zarejestrowanym trzeciego marca 2003 kompozytor występuje także w roli pianisty. A raczej plumkacza. Bo wszystkie jego kompozycje to nic więcej ponad takie leniwie-sentymentalne plumkanie, jakie znamy z holywoodzkich filmów*: prosty temacik w moll, trochę repetycji, efektowne powolne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;crescenda&lt;/span&gt;, efekciarskie tonalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;duszeszczipatielnyje&lt;/span&gt; harmonie, no i oczywiście pogłos, który miłośnicy takiego grania nazywają zapewne "powietrzem", "oddechem", "przestrzenią" albo jakoś podobnie. Oczywiście, granica pomiędzy sztuką a kiczem w przypadku niektórych gatunków i estetyk bywa cienka. Rypdalowi, Darlingowi i reszcie spółki też zdarza podchodzić do niej niebezpiecznie blisko. Ale Einaudi jest daleko poza tą granicą. Nie ma tu już ani minimalistycznej ewolucji za pomocą mikrozmian, śladów konceptualizmu Reicha, prostych ale niebanalnych zestawień harmonicznych Glassa czy choćby pianistycznego wyrafinowania Keitha Jarretta. Banał goni banał. To mocne słowa, ale nawet etykietka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;minimal music&lt;/span&gt;, dla wielu przecież będąca najgorszą obelgą, tutaj wydaje się mocno na wyrost. Aż trudno uwierzyć, że kompozytor jest uczniem Luciano Berio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* - Einaudi pisze zresztą także do filmów, jego nazwisko pojawia się m.in. na liście płac sympatycznego skądinąd &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/This_Is_England"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;This is England&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Shane Meadowsa. Tyle, że nawet tam pełni rolę nastrojowego plumkania w co bardziej sentymentalnych momentach filmu. To niestety wszystko, do czego się nadaje.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-5751615991828256787?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/5751615991828256787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=5751615991828256787' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/5751615991828256787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/5751615991828256787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/12/ludovico-einaudi-la-scala-concert-03-03.html' title='Ludovico Einaudi - La Scala: Concert 03 03 03'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2f6Ecxz93I/AAAAAAAAAaU/2t57A4-Lh3I/s72-c/einaudi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-2630018522424737336</id><published>2007-12-14T12:41:00.001+01:00</published><updated>2007-12-14T13:09:15.828+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ni Hao'/><title type='text'>Ni Hao! - Gorgeous</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2JsCcxz9zI/AAAAAAAAAZ0/Yo5FGUQynYE/s1600-h/gorgeous.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2JsCcxz9zI/AAAAAAAAAZ0/Yo5FGUQynYE/s400/gorgeous.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5143792513751185202" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ni Hao to japoński rockandrollowy girl-band. Jeżeli poprzednie zdanie uruchomiło w was skojarzenie z pierwszą częścią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kill Billa&lt;/span&gt; to jesteście na dobrym tropie. W tym przypadku mamy do czynienia z dwiema gitarami basowymi i perkusją. Dziewczyny robią dokładnie to, czego można się spodziewać: biorą najbardziej wyświechtane riffy, których nie tknąłby żaden europejski czy amerykański muzyk (no... może poza najbardziej garażowym z garażowych punków albo jakimś ekstremalnie autoparodystycznym psychobilly), zapętlają je, zestawiają w jakichś najbardziej połamanych przejściach, grają z taką dziką energią i zapałem jakby same wierzyły w to, że to właśnie one, pierwsze, właśnie teraz wynalazły rocka, no i oczywiście ubarwiają to polifonicznymi popisami wokalnymi składającymi się z krzyków, pisków i innych dźwięków rodem z najdzikszych fantazji białego człowieka na temat azjatyckich kobiet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płytka jest bardzo fajnie nagrana - z dużą dynamiką, instrumenty są bardzo "blisko", co świetnie podkreśla nieokiełznany charakter muzyki i nieco garażową (podejrzewam, że jak najbardziej świadomie) technikę instrumentalistek. Na mojej playliście ten album pojawia się z reguły rano, stanowiąc świetną dawkę energii i dobrego humoru. No bo słysząc te trzy piskliwe głosiki wywrzaskujące "lock! lock! lock and loll!" nie sposób się nie uśmiechnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wydał to oczywiście Tzadik. Bo któż by inny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-2630018522424737336?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/2630018522424737336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=2630018522424737336' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2630018522424737336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/2630018522424737336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/12/ni-hao-gorgeous.html' title='Ni Hao! - Gorgeous'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R2JsCcxz9zI/AAAAAAAAAZ0/Yo5FGUQynYE/s72-c/gorgeous.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-1697089008854357911</id><published>2007-12-07T15:12:00.001+01:00</published><updated>2009-06-23T14:59:41.290+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paul Esswood'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dennis Russell Davies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Stuttgart State Opera Orchestra and Chorus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Philip Glass'/><title type='text'>Philip Glass - Akhnaten (Paul Esswood, Dennis Russell Davies)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R1kwQeQsD1I/AAAAAAAAAYM/-Rgho4UGY6M/s1600-h/akh1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R1kwQeQsD1I/AAAAAAAAAYM/-Rgho4UGY6M/s400/akh1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5141193509179232082" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Echnaton&lt;/span&gt; to ostatnia część "trylogii portretów" Glassa (poprzednie to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Einstein on the Beach&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Satyagraha&lt;/span&gt;). Drugiej części nie znam, pierwszej nie lubię. Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Akhnatenem&lt;/span&gt; przeciwnie - to jedna z moich ulubionych oper &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ever&lt;/span&gt; a przy okazji jedyne dzieło Glassa, które naprawdę w stu procentach mi się podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Echnatonie&lt;/span&gt; jest wszystko to, co lubię u Glassa: repetycje, mikrozmiany, transowość, rytmiczne "przesunięcia fazowe", harmonia oparta na akordach prostych ale często niebanalnie zestawianych, a nie ma tego, czego u Glassa nie znoszę: nadmiernej ilości elektroniki, instrumentów rodem z muzyki rozrywkowej (np. saksofony) i specyficznego humoru. Tzn. tego humoru nie ma a jednak jest. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Echnaton&lt;/span&gt; to dzieło tak do bólu poważne, że aż momentami śmieszne. Bo trudno się nie uśmiechnąć pod nosem, słuchając patetycznych tyrad, kaskad tytułów faraona (z najbardziej wypasionym - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Son of the Sun&lt;/span&gt; - na czele) i tym podobnych tekstów. Ale to nie jest uśmiech złośliwy, to nie jest humor banalny. Raczej hermetyczny. I dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R1kw4OQsD3I/AAAAAAAAAYc/jNdNwK9rXHY/s1600-h/akh2.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R1kw4OQsD3I/AAAAAAAAAYc/jNdNwK9rXHY/s400/akh2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5141194192079032178" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Właściwie to nie bardzo rozumiem, dlaczego nazywa się ten utwór operą. Niby jest podział na akty (trzy), ale nie mamy tu linearnej akcji, tradycyjnych recytatywów, arii. Cała kompozycja stanowi tak naprawdę cykl scen z różnych okresów życia faraona, z których znaczna część to fragmenty czysto instrumentalne; w dodatku trudno było by je nazwać "ilustracyjnymi". Kilka fragmentów to długie monologi recytatora (ale nie recytatywy w klasycznym sensie), brak jakichkolwiek dialogów. To świadomy zabieg. Glassowi udało się za pomocą własnego, totalnie współczesnego języka oddać hieratyczność, powtarzalność i ceremonialność starożytnego Egiptu. Osiągnął ten efekt bez jakichkolwiek stylizacji, tricków rodem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;world music&lt;/span&gt; itp. Jego repetytywna muzyka, zwłaszcza we fragmentach wokalnych, świetnie współgra z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;de facto&lt;/span&gt; sakralnym charakterem większości tekstów. Powtarzanie, recytacja, mantra, to bądź co bądź podstawowe zabiegi nadające słowu znaczenie magiczne, zamieniające uroczystość w obrzęd. To kolejny powód dla którego utwór Glassa pod względem czysto muzycznym bliższy jest oratorium, niż operze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Echnaton&lt;/span&gt; pisany był z myślą o Operze Państwowej w Stuttgarcie (i jak dotąd dostępny jest tylko w nagraniu tego zespołu). Budynek opery był wówczas w remoncie a scena na której miała odbyć się premiera, była dość mała. Stąd pomysł kompozytora, by wyrzucić ze składu skrzypce, co nadało sekcji smyczkowej bardziej ciemną barwę i "zwolniło miejsce w górze skali" bardziej w tej sytuacji eksponowanym fletom, obojom, blasze i perkusji. W ogóle orkiestra, jak na standardy opery dwudziestowiecznej, jest raczej mała. Już nie kameralna, ale najbliższa składem chyba epoce... Beethovena. Na płycie, którą dysponujemy, nagrana jest jednak w dość bliskim planie, dzięki czemu brzmienie jest soczyste i dość gęste - nie odnosimy wrażenia kameralności. Nie znam innych nagrań (chyba istnieje jeszcze wersja nagrana na żywo), więc nie mam porównania - ale wrażenie jest bardzo przyjemne (zwłaszcza w przypadku blachy). Orkiestra pod wodzą Dennisa Russela Daviesa gra perfekcyjnie niczym zespół robotów, ze szczególnym uwzględnieniem fletów i blachy, którym należy się osobne wyróżnienie. Świetny jest w tytułowej roli Paul Esswood (kontratenor), a chyba nawet przebija go recytator (sic!)&lt;span class="rkr"&gt; - David Warrilow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetna muzyka, świetne wykonanie (czy jest sens z nim konkurować?), świetna płyta. Podoba się nie tylko fanom Glassa, nie tylko nielicznym fanom opery dwudziestowiecznej (tym to się pewnie częściej nie podoba niż podoba), nie tylko melomanom. Dla fanów muzyki repetytywnej IMHO pozycja obowiązkowa, natomiast dla wszystkich innych - jedyne dzieło Glassa, które pomimo to warto mieć w swojej kolekcji.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-1697089008854357911?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/1697089008854357911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=1697089008854357911' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1697089008854357911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1697089008854357911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/11/philip-glass-akhnaten-paul-esswood.html' title='Philip Glass - Akhnaten (Paul Esswood, Dennis Russell Davies)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/R1kwQeQsD1I/AAAAAAAAAYM/-Rgho4UGY6M/s72-c/akh1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3264150711243824296</id><published>2007-11-15T15:09:00.001+01:00</published><updated>2009-06-23T15:00:02.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bela Bartók'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Laszlo Polgar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pierre Boulez'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jessye Norman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chicago Symphony Orchestra'/><title type='text'>Bela Bartók - Bluebeard's Castle (Jessye Norman, Laszlo Polgar, Pierre Boulez)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzHQzsG7BzI/AAAAAAAAASY/cOOLb84qJNs/s1600-h/cover.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzHQzsG7BzI/AAAAAAAAASY/cOOLb84qJNs/s400/cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5130111036983805746" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The tale is old&lt;br /&gt;that shall be told,&lt;br /&gt;but where does it belong: within? without?&lt;br /&gt;How shall I tell the story, ladies and gentlemen?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let the song speak, I pray.&lt;br /&gt;We will watch together.&lt;br /&gt;Our eyes are open wide:&lt;br /&gt;but where is the stage: within? without?&lt;br /&gt;ladies and gentlemen?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;That joy and pain&lt;br /&gt;together reign&lt;br /&gt;in the world outside, we know.&lt;br /&gt;Yet we do not die within,&lt;br /&gt;ladies and gentlemen!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;You look at one another&lt;br /&gt;and sing an ancient melody.&lt;br /&gt;Who knows from whence it came?&lt;br /&gt;Listen and marvel,&lt;br /&gt;ladies and gentlemen!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Music sounds, the flame burns bright,&lt;br /&gt;the play is now beginning.&lt;br /&gt;My eyes are open wide.&lt;br /&gt;When I close them, then applaud,&lt;br /&gt;ladies and gentlemen!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Historia Sinobrodego -- króla mordującego swoje kolejne żony -- oraz komnaty skrywającej jego tajemnicę, to historia archetypiczna, jeden z leitmotivów naszej kultury, a tym samym temat wprost stworzony dla estetyki symbolistycznej. Bartók poszedł na całość, czyniąc ten tekst kanwą opery -- dzieła totalnego, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gesamtkunstwerku&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietypowa to opera. Niedługa. Libretto, to zaledwie kilka stron. Nic dziwnego, skoro na scenie mamy tylko dwójkę śpiewaków: Sinobrodego i Judytę (role pozostałych żon są nieme). Ale Bartók nie bez kozery wśród &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dramatis personæ&lt;/span&gt; wymienia zamek. Kolejne drzwi otwierane przez Judytę ukazują: salę tortur, zbrojownię, skarbiec, ogród, królestwo Sinobrodego, jezioro łez i wreszcie za ostatnimi -- trzy poprzednie żony króla. Każdą ze scen określają szczegółowe didaskalia, każdej przyporządkowana jest inna gama kolorystyczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagranie pod dyrekcją Bouleza to istny wzorzec z Sevres. Francuz swoim analitycznym umysłem obejmuje wszystkie niuanse partytury, bez szkody przy tym dla mroczności i drapieżności bartokowskiej muzyki. Świetne technicznie nagranie plus jak zwykle potężny zakres dynamiczny jakim operuje Boulez sprawiają że nagrania słucha się od początku do końca z zapartym tchem. Fantastyczne są kreacje obojga solistów. Laszlo Polgar to idealny Sinobrody -- dostojny i nieprzenikniony. Ktoś, komu bałbym się "zajrzeć do głowy". Judyta Jessye Norman -- kto wie, czy to nie życiowa rola tej amerykańskiej śpiewaczki. Jej miękka, aksamitna barwa głosu w połączeniu z potężną skalą (cóż za doły!) ustanawiają naprawdę wysokie progi dla jakiejkolwiek potencjalnej następczyni. Niesamowite wrażenie potęguje jeszcze fakt, że całość wykonana jest (z perfekcyjną dykcją -- co istotne w przypadku Amerykanki) po węgiersku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałem kilka innych dobrych wykonań &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zamku Sinobrodego&lt;/span&gt;. Jednak żadnego aż tak perfekcyjnego, idealnego. Tu po prostu nie ma się do czego przyczepić w żadnej kwestii. Nawet sama płyta jest niezwykle gustownie wydana. Nie ma konkurencji dla tego nagrania. I chyba długo nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Old is the castle, and old the tale&lt;br /&gt;that tells of it.&lt;br /&gt;Listen in silence.*&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;hr /&gt;* - Prolog w angielskim tłumaczeniu Christophera Hassalla.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3264150711243824296?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3264150711243824296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3264150711243824296' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3264150711243824296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3264150711243824296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2015/11/bela-bartk-bluebeards-castle-jessye.html' title='Bela Bartók - Bluebeard&apos;s Castle (Jessye Norman, Laszlo Polgar, Pierre Boulez)'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzHQzsG7BzI/AAAAAAAAASY/cOOLb84qJNs/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-7275556620777634083</id><published>2007-11-06T12:21:00.000+01:00</published><updated>2007-11-06T12:57:23.500+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boredoms'/><title type='text'>Boredoms - Super Æ</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzBOgsG7BvI/AAAAAAAAAR4/Z9AzgPLv39Q/s1600-h/cover.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzBOgsG7BvI/AAAAAAAAAR4/Z9AzgPLv39Q/s400/cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129686299077969650" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziesiąty album japońskiej grupy Boredoms nie należy do ich najekstremalniejszych wyczynów. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę reputację otaczającą lidera grupy -- Yamantakę "Nieprzekrzykiwalnego" Eye. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Super Æ&lt;/span&gt; to przedziwny kolaż, w którym łączą się elementy tradycyjnego art-rocka spod znaku Can i King Crimson (tego wczesnego ale i najpóźniejszego, z okresu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ThRaK&lt;/span&gt;-ów), ekstremalnie pogiętego gitarowego łojanctwa w stylu Fantomasa, dość kanonicznej psychodelii w wersji z lat dziewięćdziesiątych (u nas reprezentowanej w najbardziej rozpoznawalny sposób w transowych odlotach niektórych wcieleń yassowców i nie tylko -- by wspomnieć chociażby Ściankę) no i oczywiście tradycyjnej już japońskiej awangardowej wokalistyki: chórki, loopy, pokrzykiwania, skandowanie wyrazów, "głupawe melodyjki" i tak dalej i tak dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praktycznie wszystkie utwory mają budowę fazową. W ramach poszczególnych faz w zasadzie dzieje się niewiele -- pętle, pętle, pętle plus ewentualnie jakieś mikrozmiany (kłaniają się formalne założenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;minimal music&lt;/span&gt;). Przejścia między fazami najczęściej bywają dokonywane za pomocą technik studyjnych, często utrzymanych w estetyce usterki (kliki, trzaski, zacięcia). Poszczególne fazy bywają bardzo kontrastowe, ale z reguły eksplorują ten sam przewodni motyw, mimo zmian fakturalnych rozgrywają się też w podobnym (galopującym) tempie. To wzmaga odczucie transowości, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Wielu recenzentów skarży się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Super Æ&lt;/span&gt; jest nudne. Faktycznie, płyta nie zachęca do angażowania intelektu, rozbioru formalnego kompozycji. Raczej usypia tenże, zachęcając do poddania się rytmowi i pływowi poszczególnych faz. Jeśli się jej naprawdę poddamy, oferuje świetną transowo-psychodeliczną podróż w nieznane, kosztem być może wrażenia, że słuchaliśmy przez kilkadziesiąt minut tej samej kompozycji i tak w zasadzie to nie bardzo pamiętamy co się działo w tej muzyce. Słuchacza uporczywie trzymającego się analitycznego podejścia do muzyki rzeczywiście może znużyć. Mnie nie nuży, ale żeby potem nie było, że nie ostrzegałem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-7275556620777634083?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/7275556620777634083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=7275556620777634083' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7275556620777634083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/7275556620777634083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/11/boredoms-super.html' title='Boredoms - Super Æ'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RzBOgsG7BvI/AAAAAAAAAR4/Z9AzgPLv39Q/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-3979879307944480262</id><published>2007-10-26T15:51:00.000+02:00</published><updated>2007-10-29T12:04:18.443+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Einstürzende Neubauten'/><title type='text'>Einstürzende Neubauten - Ende Neu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyH_I8G7BkI/AAAAAAAAAQg/z3VbkyF6X8U/s1600-h/00.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyH_I8G7BkI/AAAAAAAAAQg/z3VbkyF6X8U/s400/00.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5125658379963532866" align="right" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ende Neu&lt;/span&gt; Einstürzende Neubauten jest trochę podobna sytuacja, jak z czarnym albumem Metalliki albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ænimą&lt;/span&gt; Toola. Komercyjny sukces po jednej stronie, po drugiej -- sarkanie starych fanów, że komercja, że to już nie to i tak dalej. Rzeczywiście, trzeba przyznać, że jak na zespół który zasłynął z tego, że jego podstawowym instrumentarium były wiertarki, kawałki rynien i inne odpady miasta, muzyka na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ende Neu&lt;/span&gt; jest mało radykalna. Wszystkie utwory mają formę mniej lub bardziej piosenkową, większość nawet da się spokojnie zanucić. Nie oznacza to oczywiście, że Neubauteni rezygnują ze swojego charakterystycznego brzmienia. Nadal mamy do czynienia ze "śmieciową" perkusją (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Der Schacht von Babel&lt;/span&gt;), kolażami elektronicznie przetworzonych linii wokalnych (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;NNNAAAMMM&lt;/span&gt;), dynamicznym industrial-rockiem (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Was ist ist&lt;/span&gt;) czy sonorystyką (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Die Explosionen im Festspielhaus&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym, co wyraźnie odróżnia  EN od poprzednich albumów, jest wyraźnie wyższy (jak na ten gatunek muzyczny to nawet "skandalicznie" wysoki) poziom liryzmu. To już jest nie tyle eksploracja najbardziej zrytych brzmień naszej cywilizacji, co raczej poszukiwanie wśród jej odgłosów wysmakowanego piękna. Zwłaszcza dwa najsłynniejsze nagrania z tego krążka: oparty na niepokojącym ostinatowym motywie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Garden&lt;/span&gt; i przepiękna, zaśpiewana w duecie ballada &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stella Maris&lt;/span&gt;. Zaprawdę powiadam wam, tekst* tego utworu to jeden z najpiękniejszych wierszy o miłości jakie kiedykolwiek napisano (pomimo oczywistych nawiązań do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieśni nad Pieśniami&lt;/span&gt;). W żadnym innym punkcie tego albumu kontrast pomiędzy liryczną melodią a zimnym instrumentarium nie współgra tak idealnie z tekstem. Ta jedna "piosenka o miłości" warta jest ceny całej płyty i sarkania industrialowych pozerów. Ich strata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;hr /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* - Nie linkuję do tekstu, bo tego typu linki się szybko dezaktualizują. Kto chce ten sobie wygugla bez problemu także angielskie tłumaczenie, choć nie polecam. To musi być w języku Goethego, w języku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tristana i Izoldy&lt;/span&gt; Wagnera. Po prostu musi.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-3979879307944480262?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/3979879307944480262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=3979879307944480262' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3979879307944480262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/3979879307944480262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/10/einstrzende-neubauten-ende-neu.html' title='Einstürzende Neubauten - Ende Neu'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyH_I8G7BkI/AAAAAAAAAQg/z3VbkyF6X8U/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2689115375782660961.post-1216064823879392346</id><published>2007-10-26T14:49:00.000+02:00</published><updated>2007-10-26T15:30:15.298+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lao Che'/><title type='text'>Lao Che - Powstanie Warszawskie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyHir8G7BjI/AAAAAAAAAQU/BpB5Ru4F3-A/s1600-h/00.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" align="right" src="http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyHir8G7BjI/AAAAAAAAAQU/BpB5Ru4F3-A/s400/00.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5125627095421748786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Reaktywację serwisu w nieco odświeżonej formie zaczynam od dawno już zaległego trybutu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie miałem ambicji pisać o nowościach. Wolę sobie dać czas na osłuchanie z nagraniem, na opadnięcie początkowych emocji. Poczekać, czy za tydzień, miesiąc, rok wciąż będę do tego albumu wracał. W przypadku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powstania Warszawskiego&lt;/span&gt; był to trochę błąd. Bo przecież ten krążek walnął mnie jak obuchem w głowę. Trzeba było wtedy, totalnie ogłuszonym, z wilgotnym okiem i ściśniętym gardłem siąść za klawiaturą i sążnistą recenzyję walnąć. Nie zrobiłem tego wówczas, a potem już każda kolejna relacja przeczytana w prasie i sieci, każdy kolejny znajomy zachwycony tą płytą, każdy koncert oddalał mnie od tej recenzji. Czy jest sens pisania rzeczy powtórzonych już tyle razy, przez tylu recenzentów: że koncept-album, że płyta roku (co najmniej), że nareszcie oryginalne i genialne podejście do tematu łączące ogień z wodą, szacunek i czad, hołd i punka, patos (oj tak, tak) i reggae, tragiczne lato '44 i doświadczenia pokoleń dorastających w stanie wojennym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zamian za to, dzisiaj, po ponad dwóch latach od premiery mogę z czystym sumieniem napisać coś, czego nie mogłem wtedy: Ta płyta przetrwa próbę czasu. Tak jak kopała wtedy, tak kopie dzisiaj. Pewne zmęczenie materiału następuje, jak zawsze. Okres, który jeden krążek może spędzić praktycznie bez wyjmowania z odtwarzacza, siłą rzeczy jest skończony nawet w przypadku absolutnych arcydzieł. Ale to nie szkodzi. Wystarczy parę początkowych dźwięków i jazda zaczyna się od początku, bez trzymanki, jak za pierwszym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że tego typu emocje wyzwoli we mnie płyta rockowa, że będę pogował przy tekście "ruszaj na Germańca jak do tańca" w Berlinie, że komukolwiek uda się nagrać koncept-album o takiej tematyce nie popadając w jakiś postpinkflojdowy kiczo-patos, zawrzeć tyle treści i emocji na stosunkowo krótkiej płycie (jaka kondensacja energii!) i że to trafi do tylu ludzi o zupełnie odmiennych gustach, od zupełnej młodzieżówy przez podtatusiałych fanów Siekiery do... samych Powstańców! Nie uwierzyłbym. Co tam ja -- stary zgryźliwy malkontent. Nikt by chyba nie uwierzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak Lao Che zrobili to. W epoce lansowanych przez rozmaite radia bzdet przebojów jednego sezonu i gwiazdek jednego przeboju, oni tą jedną płytą, szerokim łukiem omijając cały dzisiejszy pożal-się-Boże-szołbiznes, wdarli się od razu, bez żadnych przedbiegów, do historii polskiego rocka. Nawet gdyby nie nagrali już nic więcej, mają już zapewnione miejsce obok Kultu, Armii, Pidżamy Porno czy innych kultowych polskich kapel pracujących na swoją pozycję latami. Cóż na takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dictum&lt;/span&gt; można odrzec?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczuję presji, pod jaką nagrywają teraz trzecią płytę. Niełatwo będzie zmierzyć się z taką legendą. Ale trzymam kciuki. I czekam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2689115375782660961-1216064823879392346?l=dobiasz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dobiasz.blogspot.com/feeds/1216064823879392346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2689115375782660961&amp;postID=1216064823879392346' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1216064823879392346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2689115375782660961/posts/default/1216064823879392346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dobiasz.blogspot.com/2007/10/lao-che-powstanie-warszawskie.html' title='Lao Che - Powstanie Warszawskie'/><author><name>miasto-masa-maszyna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12151568439111879186</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_v71CZA4XqrQ/RyHir8G7BjI/AAAAAAAAAQU/BpB5Ru4F3-A/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
